Nasza mała lampeczka...






Cóż można powiedzieć.
Naczekałyśmy się niemało, zapłaciło się też niemało...

Salema boli, niewygodnie mu, pilnować trzeba...
Kolejne dni będzie podawanie antybiotyku i leków przeciwbólowych.
Lampeczką będzie jeszcze bardzo długo...

Ważne, że się obudził.
Ważne, że przestanie cierpieć.
Ważne, żeby było już tylko lepiej.

Mały promień



Jedziemy dzisiaj po Salemka. Już jest po zabiegu.


***
tuż przed 

wyjściem 
z domu 
dałam kotu 
słomkę 

żółtą 

dziś będziesz 
promyczkiem 
rzekłam

/zdjęcie i wiersz 2008,
autor AK i młoda Ruda ;)

...



*** 
całą noc 
całą dobę 
czarny kot 
leżał na 
mym sercu 

cicho 
mruczał 
mocno 
wtulając 
nosek w moją 
szyję 

drżał ciepłem 
przekrywał 
mój strach 
będzie dobrze 
będzie 
dobrze

/wiersz i foto 2007,
autor Ruda młoda.

W oczekiwaniu...



*** 
znów sama 
chodzę cieniem 
po ścianach 
i tylko raz
drogę 
przebiegł mi 
czarny kot 
o oczach 
zielonych 

zamiauczał cicho 
nagle przestał 
chadzać 
swoimi drogami 
stał się 
moim 
towarzyszem


/zdjęcie i wiersz 2004,
autor Ruda młoda ;)

Władca zadecydował sam







Salem w trakcie konsultacji u weterynarza w Lublinie niestety zadecydował sam co dalej z jego ogonkiem. Zdenerwował się tak za te wetomacania, że sam sobie w zasadzie zerwał końcówkę ogona razem ze skórą. Wystawała kosteczka.
Widać kocia natura podpowiedziała mu, że jest za późno. Salem został w lecznicy na noc. Jutro zabieg w samo południe.
Trzymajcie mocno kciuki.


Amberek śpi ;)





I czekamy na wieści...

Piękna i charakterna :)








Wieczorem czasem leżą razem...
ale bywa, że u panny jak u Ambera - diabeł wskakuje niespodziewanie i jest szajba ;)

Nasz najważniejszy Skarb :)


Ja tu siedzę... Że krzesło zająłem?

Naprawdę? Moje powieki są takie ciężkie...

Głowa staje się taka ciężka...

Śpię.

Nie ma. Moje ukochane krzesełko.

Z pomocą dobrych Serc, kochających koty ratujemy ogonek naszego Małego Władcy.
Czeka nas dużo badań, a i leczenia zapewne.
Trzeba trzymać kciuki, żeby dojść co to za gulka na ogonie i skąd bierze się brak czucia.
Dzięki p. Ewie dowiedziałyśmy się o specjaliście w Lublinie.
Oby pomógł.
Będziemy walczyć.

Isiulka






Rzeczy nieważne*


Co koty pamiętają z dni?
Pamiętają, jak wraca się z zimna,
i miejsce najcieplejsze, i gdzie dostają jeść.
I gdzie zadano im ból, pamiętają wrogów, 
nerwowość ptaków, ciepłe opary ziemi,
użyteczność kurzu.
Pamiętają skrzypienie łóżka, krok właściciela, 
smak ryby, cudowną śmietanę.
Koty pamiętają z dni to, co ważne.
Wspomnieniom bez wartości pozwalają odejść
i zapadają w sen mocniejszy niż my, 
którym pęka serce, bo pamiętamy
tyle rzeczy nieważnych.

/*Brian Patten (tłum. P. Sommer)