Najpiękniejszy wiersz o kotach...






Najpiękniejszy wg mnie wiersz o kotach:

Szymborska Wisława

Kot w pustym mieszkaniu

Umrzeć - tego nie robi się kotu. 

Bo co ma począć kot 
w pustym mieszkaniu. 
Wdrapywać się na ściany. 
Ocierać się między meblami. 
Nic niby tu nie zmienione, 
a jednak pozamieniane. 
Niby nie przesunięte, 
a jednak porozsuwane. 
I wieczorami lampa już nie świeci. 

Słychać kroki na schodach, 
ale to nie te. 
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk, 
także nie ta, co kładła. 

Coś się tu nie zaczyna 
w swojej zwykłej porze. 
Coś się tu nie odbywa 
jak powinno. 
Ktoś tutaj był i był, 
a potem nagle zniknął 
i uporczywie go nie ma. 

Do wszystkich szaf się zajrzało. 
Przez półki przebiegło. 
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło. 
Nawet złamało zakaz 
i rozrzuciło papiery. 
Co więcej jest do zrobienia. 
Spać i czekać. 

Niech no on tylko wróci, 
niech no się pokaże. 
Już on się dowie, 
że tak z kotem nie można. 
Będzie się szło w jego stronę 
jakby się wcale nie chciało, 
pomalutku, 
na bardzo obrażonych łapach. 
I żadnych skoków pisków na początek. 


1 komentarz:

  1. tak, to mój ulubiony wiersz....poznałam go wiele lat temu, będąc jeszcze w liceum, ale sens odkryłam dużo później....

    OdpowiedzUsuń