Raport Busiowy + mała rocznica 📷 +🎥


Hej, hej...

Zacznę od wczorajszego wieczora.
Wstawiłam Wam takie foto na szybko,
że mamy Amberka.
Zakupiłam wczoraj Gourmet Gold,
które mu smakowało u Weta.
Tyle, że polizał sos i się kręcił po pokoju.
Na razie jest odizolowany,
ale próbował lizać różne rzeczy
i łaził wzdłuż drzwi, ale po cichu bez miauczenia.


Zobaczymy - zawsze te pierwsze dwa dni
po powrocie to było takie oswajanie się.
Bo u Wet czuł się dobrze (pewnie też dzięki kroplowkom)
- właściwie zadomowił się tam jakby to był drugi dom,
a nie jakiś zwierzęcy szpitalik z rurkami.

Dzisiaj po pracy ładnie jadł kolejna puszkę,
wiec zrobiłam Wam foto.
Rano wyszedł na śniadanie ze wszystkimi,
a później wrócił pod drzwi, żeby wrócić.
Wbiegła mi między nogami Sansa i od razu do jego miski,
ja ją pod pachy i wypad, a Amber wyrwał sprawdzić miskę.
Jakiś kosmos... 😻


Poza tym dzisiaj mija rok od założenia instagrama.
Jesteśmy tam jako @ukolorowione,
bo to miało być do kolorowanek...




Oczywiście wystarczyło zrobić kilka zdjęć.
Jak wiadomo czego się koty dotkną to ich...
Koty opanowują świat...
I takie foty mi przypomnieli, ze wrzuciłam.




I wystarczyło ruszyć Prisme.
I stare zdjęcia stały się niepowtarzalne jeszcze bardziej.





Amberek z pierwszą infekcja tamtego lata...
Biedny koteczek, ale spał nawet z Mefim zgodnie.
Wtedy rok temu Mefi odpuścił w końcu.



Odwiedziny u Salemka:



Ważny cytat.
W 100% się zgadzam.


Sępienie level hard.



Takie tam różne pomysły:




Temu upał przeszkadza:



I dba o Jagusia:




Minimisie:





Kiedy ten rok zleciał?!



Łazienka:



Śniadanie:


Salem:



Łóżkowe atrakcje:



Oczywiście kolorowanki moje też tam są,
ale nie powalają jakoś bardzo...
Ale to ma być relax a nie silenie się na bycie
jakąś wielka artystka czy ekspertką od kredek.

W sprawie Amberka jesteśmy z Wet w kontakcie.
Nie panikujemy. Jest jak jest.
Wczoraj dałam Wet ratę uzbieraną ze zbiórki.
Jeszcze 290 za akcję do lipca brakuje by spłacić.


O te dwie ostatnie akcje spytam przy okazji.
Cieszmy się tym, co jest...
Teraz Amber wcina Gourmeta Gold z królikiem. 🐇
Jeśli ktoś chce zafundować puszeczkę dla Busia
albo nas wspomóc w spłacaniu kroplówek to zapraszamy
do zbiorki i dziękujemy za wszystko! 💓



Dziękujemy Wam za każde wsparcie!
Odezwiemy się!
Miłego dnia!
PS. Umieramy w tym upale...

Amberek Aferek Busio Buśkowski 🖤 + 📝


Edit Niedzielny:
Dzwoniła Wet, ze Amberek je jakieś puszki - odkryły jakiś smak co mu odpowiada i zeby jutro to odebrać, bo dzisiaj mu podały cos dodatkowo glukoza chyba, no i jutro z tego co zrozumiałam krew chcą pobrać to skoro on sie tam dobrze czuje to żeby z nim nie latać w ta i z powrotem.

No nawet lepiej, bo tak ma klimatyzacje a tu idzie się ugotować. Także wieści od Wet jutro wiecej, a dzisiaj dziękujemy Wam za wsparcie - brak nam juz 290 do spłaty Weta.

W te ostatnie dni - ilekolwiek ich bedzie - bedzie dostawał to, co mu smakuje i miał kryjówki gdzie mu odpowiada. Będziemy przy nim w domu jak najwięcej. Znów będę czytać przy jego kryjowce i mówić do niego.

A na blogu zamieszczę czasem wpis ze zdjęciami z pobytu u nas. Jemu samemu już zdjęć nie będę robić. Bardzo schudł i to jest przerażające. Zapamiętajmy go takiego jakim jest. Dziękuję. 💛


Dopisałam te wieści pod wpisem o Aimee,
ale postanowiłam, że lepiej to oddzielić,
choć takie smutne chwile są częścią życia...

Tak było wczoraj - Piątek:
Amberek jest na kroplówce.
Niestety jest odwodniony i schudł do 2.40...
Jutro go odbieramy to napisze więcej,
bo dziś brała to od nas taka pomagająca.
Trzymajcie kciuki...

Zapłacz, kiedy odejdzie,
jeśli Cię serce zaboli,
że to jeszcze za wcześnie
choć może i z Bożej woli.

Zapłacz, bo dla płaczących
Niebo bywa łaskawsze,
lecz niech uwierzą wierzący,
że on nie odszedł na zawsze.

Zapłacz, kiedy odejdzie,
uroń łzę jedną i drugą,
i - przestań nim słońce wzejdzie,
bo on nie odszedł na długo.

Potem rozglądnij się w koło,
ale nie w górę; patrz nisko
i - może wystarczy zawołać,
on może być już tu blisko...

A jeśli ktoś mi zarzuci,
że świat widzę w krzywym lusterku,
to ja powtórzę: on wróci...
Choć może w innym futerku

/F.J. Klimek/

Teraz jak to nie ma to mogę się wypłakać.
Momentami nie wiem, co myśleć.
Nie wiem, co robić.
Nie wyobrażam sobie tam wejść i wyjść...
I wyjść bez niego.
To jest niemożliwe, nie wierzę, że tak mało czasu zostało.
Zbyt mało... Zawsze będzie za wcześnie...
Ja wiem...

Udanego wieczorku...
Ja postaram się czymś zająć.


Muszę, bo czuję, że spadam w otchłań...

🖤

Sobota:
Zaczynam sobie mówić i tłumaczyć, 
że wewnątrzkotek Amberka szuka nowego wcielenia. 
Niestety dopadły nas te ostatnie dni. 
Ale szukam jakiś pozytywów, że się "uwolni", 
że znajdzie do nas drogę w nowym futerku...
Równo miesiąc temu pisałam, że mamy ostatnie dni.
Teraz już naprawdę to jest pożegnanie "na chwilę"
- tak sobie powtarzam, że zaraz przecież wróci.


"Kiedyś..."

Jeśli mi odejść będzie trzeba,
Bo odejść kiedyś musi każdy,
To niedaleko, nie do nieba,
A tylko do najbliższej gwiazdy;
Aby jej blaskiem ,jej promieniem,
Choć jeszcze nie wiem jak to zrobię,
Słać ci najczulsze zapewnienie,
że moje serce jest przy tobie.
I choć nas dzielić będą lata,
Bo wiesz jak krótko żyją koty,
Postaram się do końca świata
Zabliźniać rany twej tęsknoty.

F. J. Klimek


Te dni z Amberkiem były bezcenne. 
Szczególnie te dni, kiedy w trakcie urlopu
dzień w dzień nie schodził z moich kolan. 
Żadne pieniądze nie dadzą takich chwil, tak bezcennych. 
Musimy teraz myśleć o nim. 
Najważniejsze jest, żeby jego nie bolało. 
Na nasz ból przyjdzie czas.

Nie wiem, jak dalej bedziemy żyć.
Niestety nie da się nic zrobić.
Zrobiliśmy wszystko co się dało.
Nie wyobrażam sobie bez niego świata.
Ale wiem, ze świat się nie zatrzyma ot tak...


I w tym wszystkim trzeba będzie spłacić te bezcenne dni...
Dziękujemy za każde Wasze wsparcie, myśl... słowo...

Zbiórki niech zostaną jako pamiątka walki 
o najlepszego Przyjaciela - członka Naszej Rodziny: 
Amberka znalezionego na działkach malucha w 2014 roku. 
Gdyby nie to, że moja mama go złapała - nie przeżyłby zimy. 
Miał z nami piękne prawie 4 lata.
I 4 urodziny, które skończył w międzyczasie choroby...

Odezwę się.

Mała Aimèe - część nr 2 🐱


Hej...
Jakoś żyjemy.

Amberek odbiór w niedzielę, więc dopiszę w jego poście wieści.

A teraz obiecana druga część zdjęć z 2013.
Wtedy drapak był jeszcze cały.
No i w ogóle jakoś Aleksik inaczej wyglądał...
I Jagusio... Oj, lecą te lata, lecą...


Tak kiedyś wyglądał drapak.


Niestety skakanie na słupek z książkami...


Kiedyś Alex korzystał także z domku...

Czas leci zdecydowanie za szybko...
Minęło pięć lat od adopcji Aimèe...
Pamiętam te wszystkie momenty, jak wczoraj...
Aimèe była taka rozbrykana, a miała trzech wujków.
Rok później dołączył młodszy braciszek Amberek...

Pomocnicy w sprzątaniu...


Zabawa w głowie...


I w sumie dobrze, życie jest krótkie...


Mefi udaje niedostępnego.


Co małe to głupowate...


Mam dużo zdjęć z nimi, których nie zdążyłam
tu wstawić, ale nadchodzi czas pożegnania Amberka...
Myślę, że to będzie pięknym choć smutnym upamiętnieniem...
Bo zdjęć zawsze będzie więcej niż jest się w stanie ogarnąć
i zawsze się natknę na jakieś z naszym Amberkiem...


Jaguś bardzo lubił ten wysoki słupek...


A ta mała szajba jak była szalona taka została.
Tylko trochę większa i rozpęd mocniejszy,
ale lata za Daenerys i Sherlockiem i Sansą...
Nie wiem kiedy to małe tak rośnie, ale wiem,
że za szybko, stanowczo za szybko!
Taka pocieszna mała pokraka to była...
One wszystkie pamiętam, jak wczoraj te małe pysie...

Ale powtarzam sobie, żeby nie płakać...
Bo one wszystkie mają piękne życie z nami...
Nie mogły lepiej trafić, bo kto oddaje dom kotom?
Żyją chwilą, nie martwią się jutrem ani głupotami.

Odezwiemy się...