Czego potrzeba ?


Witajcie 😺

Za tydzień Mikołajki, więc polecam wszelakie bazarki
- jeszcze zdążycie, a może jakieś stoiska u Was robią?
U nas pewnie w Galerii będą stali z rękodziełem.
Ale ja mam już, co chcę z bazarków na rzecz kotów,
które Wam polecam: Pręgowate i skrzydlate oraz Kocia Mama










W piątek unikałam neta i sklepów jak się da.
Bo czarny piątek czy trwa nawet czarny weekend...
Nigdy się nie łapałam na takie promocje, bo to naciąganie.
Z resztą... Czy człowiek potrzebuje tych wszystkich rzeczy?
Mi ostatnio potrzeba coraz mniej poza chwilą spokoju...










A te chwile spokoju są najlepsze z kotami i książką,
a obok herbata albo jakaś fajna kawa z cynamonem...
Bo choć lista życzeń z książkami długa to czytam,
póki to, co mam na półkach czekającego - mam czas.
Kiedyś dotrę i do tej listy i coś znajdę za grosze.




Czego potrzeba kotu

Kotu potrzeba niewiele:
Pogłaskać go tylko w niedzielę,
w poniedziałek, wtorek i w środę
leciutko podrapać go w brodę,

w czwartek, w piątek i w sobotę
pobawić się trochę z kotem
i w niedzielę – znów niewiele.

A jeśli ci się uda
pokochać go troszeczkę
i tym co mu smakuje
napełnisz mu miseczkę

i mocno postanowisz
nie oddać go nikomu
i zgodzisz się by czasem
porządził trochę w domu,

to zauważysz potem
(to zresztą przyjdzie z wiekiem),
że będąc bliżej z kotem,
jesteś bardziej człowiekiem.

Franciszek Klimek




Jedyna czarna promocja z jakiej skorzystałam to Zooplus.
Trzeba już powoli się przygotować na szaleństwo kurierów,
a także w sklepach - zapas żwirku i karmy być musi...
Najlepiej tak duży, żeby starczyło do połowy stycznia,
kiedy powinien się już zrobić spokój po zmianie roku.









Z jednej strony toczy się ten sam krąg roku co roku...
Z drugiej strony my sami się zmieniamy i więcej widzimy.
A im większa świadomość tym mniej potrzebujemy,
bo co do szczęścia potrzeba poza ciepłym kocem
i mruczącymi kotami wokół naszych stóp? I spokojem?

Zapraszam do recenzji

Koniecznie zerknijcie recenzję książki

Do napisania 😸

/2018

Lunka Bunia Torebusia 🧸


Hej, hej!

Tak wita mnie każdego dnia...

Dokładnie dzisiaj mija rok od znalezienia Lunki.
Pojawiła się w niebezpiecznym miejscu pełnym tirów.
Gdy tylko weszła na halę, gdzie pracowałam - wiedziałam.
Podobna do Amberka, a do tego puchata i miziasta.
Cała brudna od jakiegoś smaru, drapała uszy...



Jeść byś dała!



Jedzonko!





Nie każdy pewnie pamięta, ale rok temu był śnieg.
Na dworze było bardzo zimno, ona tam była kilka dni.
Akurat wróciłam wtedy albo po chorobie albo urlopie
- a tam ona, podobno ludzie karmili, a ona łaziła...
A tam ogromne tiry co najmniej raz dziennie jeżdżą.






Spadam!


Dobre było!



Nie było co się zastanawiać, kota zawinęłam w pudełko.
Poczekała trochę i zaniosłam ją do gabinetu Wet.
Tam została na miesiąc - leczenie świerzba oraz testy.
W międzyczasie były ogłoszenia - miała ruję,
więc może komuś uciekła z rozpędu? - Telefon milczał.


Umyć się trzeba...





Ogon nie jadł, ale brudny!




Tuż przed Świętami poszłyśmy ją odwiedzić...
Bo odwiedzałyśmy ją i przy okazji dowiadywałyśmy się,
czy zgłosił się ktoś może - kotek bardzo charakterystyczny.
Umaszczenie ma nietypowe, więc wydawałoby się,
że jakby ktoś szukał to każdy by rozpoznał...






Czoło nie jadło, ale brudne...





Ale czy szukał? Nie wiem, jak można tak zrobić...
Smutno się robi na myśl, że wiele kotków jak Luna
- nie ma tego szczęścia, a za chwilę stracą domy,
a bo na Święta przyjeżdża rodzina albo coś...
Nie wiem jaki można mieć argument by wyrzucić.


Bawimy się?


Dajesz!


Zdobyte!



Ej, ty tam na dole! Puszczaj!


Lunka zamieszkała z nami tuż przed Świętami.
Na początku izolowana, a później ustawiała koty...
Obecnie ma dla siebie miejsce, gdzie jest szczęśliwa.
Schodzi czasem w kuchni, żeby ją pogłaskać,
ale ma swoje królestwo - deskę, kuwetę, miski...

Wszystkiego naj nasza piękności! 🧡

Z czasem może zechce się dołączyć do stada? :)

Na koniec bazarki, które Wam polecam:
Pręgowate i skrzydlate
Pchli Targ Kocia Mama