Skręca nas już z tej duchoty 🔥☀️🌡️


Oj mamy już dość tego upału...
Ale zacznijmy od początku.
Byłam u laryngologa - wszystko jest ok.
Coś mi tam wyciągnął kazał się nie ruszać.
Od razu słuch mi się poprawił w tym uchu.
Tabletki na grzyba wyjeść do końca i już.









Młody wybywa to ja u Mefcia siedzę,
a Mefi ma swoje poglądy na temat upału...
Koty leżą wszędzie jak się da i już same nie wiedzą.
Codziennie zmieniam im wodę, w pracy pije litr wody.
Jak mam siłę to oglądamy The 100 kończymy 2 sezon.
Wieczorem odpadam, by wstać o 4 i iść w ten skwar...









Poza tym ręką mi drgała dzisiaj jak płaciłam za prąd. 
Ostatni rachunek - kolejne spisywanie i zobaczymy...
Ale przy tym upale nie ma siły nawet myśleć. 
Nawet nie zamawiam jeszcze karmy, bo mi szkoda.
Szkoda mi kuriera, który miałby to wnieść w skwar.
Jeszcze by kolejny zaczął mi zostawiać w punkcie...









Smutno też czasem, ale jakoś tak to jest już...
I stworki nam znane z blogów, i tu obok coś...
I się wspomni Amberka czy Jagusia czy Nikusię.
Taka kolej rzeczy, że coś się kończy, coś się zaczyna.
Triss oficjalnie pojutrze ma urodziny pierwsze.
Wg dających ona z 2 lipca - może i prawda, bo kurdupel.









Chwilowo brak mi siły na cokolwiek większego.
Życzę Wam przeżycia tych upałów i zdrowia.
Mefisio umówiony na krew po weekendzie.
Tak kontrolnie, bo to przecinek jest wiecie.
A Aimee nie daje sobie za bardzo smarować dziąseł.
Niech Wet zobaczy oceni ja nie będę z nią walczyć.









Dopisek weekendowy: burze nas ominęły, a deszcz...
Deszcz zrobił nam tylko saunę - nie idzie wytrzymać.
Byliśmy na Nocy Kultury ok. 22 okazało się, że warto było
- akrobacje "Ocelot" pt. Sen Nocy Letniej był zachwycający,
późniejsze ognie w nieco etnicznym brzmieniu też fajne.
A teraz niedzielnie zdycham na myśl, że jutro w skwar praca...


Do napisania jak się ochłodzi 🥵

PS. Dam znać, co wyszło u Weta.

Jak się relaksować to jak Kotki 😸

Hej, hej!

Pogoda mnie dobija, więc ostatnio poza ogarnianiem
udało się wrócić do kolorowania i nieco Simsowania.
Z ucha lekko mam wrażenie, że coś jeszcze się sączy,
ale czekam na efekty działania antybiotyku i leku
od nieproszonego lokatora po złym antybiotyku...
Jak już wyniosłam kilka siatek niepotrzebnych rzeczy
to nadchodzi moment na czytanie albo kolorowanie,
a kotki układają się na około i można porobić im zdjęcia.









Ostatnio Aleksik jest rozmowny i woła Morfisia,
a potem są takie właśnie widoczki dziadka z wnusiem...
Yuumi biega ostatnio z piłeczką jak szalona albo biega
za Triss po szafkach pod sufitem albo za Emrysem.
W pokoju Młodego Mefisio ostatnio źle znosi upały,
ale ma zwiększone dawki pasty odkłaczającej.
Jak tylko wpadam to wrasta, ale ostatnio coś zły,
dziewczyny działają na nerwy, bo się układają...









Dzisiaj była akcja mycia kuwet, więc znów relaksik,
a suszy się kolejne pranie, bo się nazbierało przez te dni...
Żeby się pocieszyć i humor poprawić też oglądam.
Obejrzałam cały The Knick i Pozostawieni - polecam,
przeczytałam "Noc między Tu i Tam" Marty Krajewskiej
- polecam mimo, że to niby dla dzieci to fajne jest.
"Starszy pan i kot" to jest cudowny plasterek na Serce.
Skończyłam "Siewcę Wiatru" i szukam co dalej.









Najważniejsze też, że dotrwaliśmy do zakończenia roku
i Młody także ma wolność - w końcu bez tych prac domowych,
bez sprawdzania dziennika i wysyłania mu "screenshotów",
co musi spakować albo szukać co będę musiała po pracy...
Jest plan, żeby w sierpniu zamówić jakieś plastyczne rzeczy,
bo i tak każdy kupuje sam i być gotowym na wszystko.
Łącznie z jakimiś sztucznymi kwiatkami, piórkami,
tekturami falistymi, papierem origami - rozumiecie...










Najważniejsze jednak, że będzie dwa miesiące spokoju.
Młody zadowolony kopał skamieliny Jurassic World,
a z nas zeszło powietrze, udało się przetrwać ten rok.
Nie zależało nam na tym, by Młody miał czerwony pasek,
no już bez przesady - nigdy nie miałam - to tylko oceny.



Urlop mamy wyznaczony niestety odgórnie, ale w sumie...
Nie ma znaczenia termin, a atrakcje dla Młodego.
Byleby się nie rozkrzaczył jakiś misiek w tym czasie.









Na razie muszę jednak wyzdrowieć i zobaczymy jak to będzie.

Trzymajcie się!