Żyjemy, chyba, gdzie ta jesień, za ciepło...


Witajcie!

Wpis miał być w zeszły czwartek, a potem w sobotę...
Ale jakoś tak wyszło, że dzisiaj siadłam i wrzucam fotki.
Mefisto się ogarnął i je gourmet mus kurczak.
Chwilowo ma dość łososia i indyka - prycha na to.
Dziewczyny zadowolone dojadają po nim wszystko.







Jestem na etapie przeglądania ciuchów, więc walka trwa.
Chwilowo wszystko wyjęte i stopniowo przeglądam...
Nie ma wyjścia, trzeba zrobić miejsce i się ogarnąć.
Dziecka ciuchy z wyjazdu się piorą, do szkoły też...
Nie wiem, kiedy to zleciało?! Przez te upały za szybko...







Obejrzałam "Miłość ponad czasem" na HBO (niestety urwany)
i w sieci znalazłam "Zaklęci w czasie" - trzeba przeczytać książkę.
Co do czytania to sięgnęłam po Mroczne Materie - jest też serial,
ale zobaczę go jak przeczytam trzy tomy, czekały swoje na półce.
Pullman napisał też kolejne dwa tomy, więc jest motywacja.







Wrzesień zapowiada się dość ciekawie, bo szkoła,
ale też mam kilka planów, które może mi wypalą...
Wszystko zależy jak się ułoży - na razie kombinuję.
Kociambry ogarnięte na ten moment, chociaż tyle.
Przez Mefa na pewno mam więcej siwych włosów.







Poniżej wrzucam Wam jak wyglądają ząbki Aimee obecnie.
Te skreślone to są wyrwane - w środę/czwartek kontrola.
I będę wiedziała co dalej - Aimee sobie radzi i je wszystko.
Niestety kubraczek nadal musi nosić - nie przeszła psychoza.
Póki co nie widzę czerwonego przy reszcie zębów.


Na koniec dwa obrazki, pokazujące nasze 3 tygodnie...
Po prostu masakra jakaś jak jest upał, a człowiek chciałby...
No i ta odwieczna zagadka... Może ktoś ma jakiś sposób?
Oczywiście książki staram się wystawiać i inne rzeczy.
Dzięki temu coś na kotki i miejsce się robi, ale...


A jak tam u Was?

PS. Zapraszam na vinted:


Już od poniedziałku tak na serio:



Staramy się jakoś przeżyć... 🐱


Witajcie weekendowo!

Upał już nas zaczyna dobijać, więc cóż...
Jesienią się długo nie nacieszyłam, ale co zrobić.
Ale co wyniosłam niepotrzebnych rzeczy to moje.
Duchota taka, że się żyć odechciewa, więc...
Zdjęcia kotków na pocieszenie wrzucam.








Mefcik wybrzydza czasami, ale obserwuję Dziada.
Aimee już ma umówione w środę wyrwanie ząbków.
Reszta się leni albo rozrabia zrzucając wszystko.
Banda zrzucająca to jest Chessur, Morfi, Triss,
Yuumcia Poopcia i oczywiście Emrysek...








Obejrzałam dwa dobre mini seriale "Echa"
i "42 dni w mroku" - polecam na Netflix.
Przeczytałam 13 powodów - serial lepszy.
Kontynuujemy Vikingów i The 100.
Potem będzie czas na inne zaczęte seriale.








Młody wraca za tydzień, więc jeszcze mam czas.
Ogarnęłam mu w pokoju co się dało,
co się dało wyniesione do piwnicy...
Jeszcze muszę u siebie ogarnąć, ale upał...
Słońce walące w okna nie pomaga...








Szkolnie jest już przygotowany - zeszyty z kotkami.
Bo jakby mogło być inaczej - Kociarzowi nie wypada.
Wszelakie kolorowe bloki i papiery też, farby, kredki,
bloki techniczne, pędzle, a i tak pewnie coś zapomniałam.
Wyjdzie w ciągu roku czego jeszcze brak...








Wbrew pozorom mam uczucie, że szybko zleciało.
Czas płynie inaczej jak Młodego nie ma, jakby biegł.
Szczególnie przez to, że człowiek zmęczony upałem pada.
Staram się pić dużo wody, ale to i tak za mało.
A klimatyzacja i rachunki za prąd to byłby majątek.








No i stary drapak musiałam wynieść, ten z 2013.
Niestety skończył 9 lat i tylko domek z legowiskiem został.
Obecnie okupowany przez Daenerys i Sherlocka,
robi za podnóżek do łóżka - Aleksik już nie doskakuje.
Ech te Zgredki nasze dwa... Upał im nie służy.




Uciekam nakarmić Mefa kolejnym smakiem - może zje.
Do napisania!

PS. Na Vinted nowe rzeczy wystawione:
Zapraszam!