Poświąteczny glutownik 🎄

Witajcie!

Od wczoraj w końcu na antybiotyku amoklasiv i nowym rozrzedzaczu. 
W Święta kontaktowałam tylko częściowo zagłuchnięta,
ale daliśmy radę i byliśmy dzielni - przeżyliśmy te sporo dań.
Nie próbowałam wszystkiego, bo już się nauczyłam.
Jem sprawdzone rzeczy, które lubię, a przed bez śniadania najlepiej.
We wtorek katar zalepił mnie na amen, lekarzy nie ma,
więc dopiero wczoraj dostałam się po zwolnienie i antybiotyk.
Nie chciałam iść na żadne nocne opieki, bo oni nie dają zwolnień.
Dobrze, że u nas poniedziałek był odpracowany i wtorek.
Gdyby nie zwolnienie bym musiała iść w weekend do pracy. 
Takie cwaniaczki...

Cirilla 

Alex 




Morgan 


Emrys 




Święta minęły spokojnie, podarki zrobiliśmy praktyczne.
Młody pomagał w wybieraniu i pakowaniu co komu,
a chyba trafiło się dobrze, bo każdy tam sobie wąchał zapachy ;)
Herbatki i kawki to też cenne zapasy, więc i nam trafione.
Dziadek Mróz niespodziewanie przyniósł mi Trylogię Kitsune! 
Więc jest co czytać pod kocem z Sansą do tego gęstego kataru.
Kocyk a właściwie narzuta od Jagodowej Gwiazdki - w koty! 😸
Sansa ładnie je, siedzi w klateczce schroniona, zaraz do niej idę.
Kuwetę jej ogarnę, dam śniadanko renal, a potem jak zje wezmę ja na film albo czytanie.
Najgorzej jak mnie kichanie najdzie albo muszę noc wydmuchać,
bo wtedy do klatki na chwilę, bo ona się boi wszystkiego.



Piorunek 





Myszerek 




Nam Gwiazdka w domu przyniosła Wojny Makowe, (dzięki rabatowi)
A ja znalazłam pod Choinką ciekawą bluzę z Croppa. (Kupon -70%🤣)
Motylowa mówi, że to takie Pratchettowe i ja nie wiem, co czytać.
Bo wychodzi na to, że trzeba się porządnie za to czytanie zabrać.
Odebrałam też paczkę z Wichry z Doliny i Olcha z Wilczej Doliny!
Sporo czekałam na te książki, ale warto było - piękne wydania.
Jakby ktoś chciał to się zamawia u Agaty Kasiak i u Marty Krajewskiej.
Jak mi odpuszczą te zalepione zatoki to pewnie nadrobię...
Wbrew pozorom więcej czytam po pracy niż jak w domu siedzę.
Przy chorobie najlepiej wchodzą seriale i tym sposobem polecam:
The Darkness, Kukułcze jaja z Michwich, Filiżanka,
Życzenie śmierci z Gibsonem, Virgin River nowe, ostatnie Grey Anatomy...








Morfeuszek 



Triss  
Miszka nadal chora, zasmarkana, ma dobrane kropelki do nosa.
Nie lubi wpuszczania ich, ale co mogę zrobić, jak trzeba.
Wizyta dopiero w poniedziałek, więc wtedy dalsze leczenie.
Na razie śpi gdzie chce i nikt jej nie przekłada, bo chorutka.
Jak się nie wpuści kropelek to masakrycznie jej gra w nosie.
Aleksik lepiej dużo, więc antybiotyk działa, ładnie je.
Też po weekendzie ma mieć badanie krwi chyba jak Sansa.
Już się gubię, bo mnie kilka dni łeb bolał i system się zawiesił.
Wklejam kilka fotek świątecznych...

Łociec wiedział co dobre ;D
Znaczy ja kiedyś wspominałam o tej trylogii
a potem zapomniałam i bach pod choinką :)

Buba i Salem Junior u 🫐

U Młodego biała Choinką jak zawsze
Z Mefisiem na czubku 

Nowy kolega miś i Aimèe 


Nie wolno ruszać królowej,
Odkopalam z ciuchów i jest jej!


Buba wypatruje saszet od Mikołaja 

Gabrysia staruszka u 🫐

Aimèe i kotomyszkoczaszkowa bluza 🙀


Mamy nadzieję, że się jakoś trzymacie.
Pozdrawiam z krainy przygluchniętego gluta.






PS. Plany miałam ambitne paczkowe nawet, ale wyższa siła Gluta wygrała.
A muszę wspomnieć, że kocham makowiec japoński!!!

❄️❄️❄️
Zapraszam serdecznie tutaj na Bazarek:
I tradycyjnie nasza zbiórka, jakby ktoś chciał grosik...

Dziękuję za każde wsparcie!!! 🐾

Przedświątecznik chorobownik 🎄

Witajcie poniedziałkowo...

Dzisiaj dzięki endormedowi żyję, więc w końcu piszę.
Nie po drodze nam ze wszystkim, a najbardziej zdrowotnie.
Dwa tygodnie temu zaniemogła Motylowa, a tydzień temu ja z Młodym.
Mi się jeszcze utrzymuje, bo ja ostatnia zachorowałam.
Więc jak ja od wtorku dopiero to dopiero wczoraj w miarę.
Zatoki zawalone były, odsztuszam jednak nadal,
choć oddycham nosem bez problemu to się nazbierało.
Więc biorę leki i odksztuszam co się da, a w razie co lekarz.
Bo mnie tak rozwaliło we wtorek, że bez lekarza ani rusz.











Sansę mam w domu i odwiedzam ją, a ona wtedy do mnie wychodzi.
Biorę ją i czytamy albo oglądamy sobie kilka godzin.
Była na badaniu ostatnio, no, ale przytyła malutko.
Dziś dzielny Młody poleciał do paczkomatu po zooplusa
i mamy dla niej tacki renal Smilla nowe smaki, żeby jadła.
Z Sansą to wiecie, opieka paliatywna, więc każdą chwilą żyje.
Ważne, żeby jadła i miała spokój i relaksik z ulubionym człowiekiem.
Dlatego codziennie z nią czytam i taki mamy rytuał.
Ma gorsze i lepsze dni, wiadomo, będzie pewnie z czasem gorzej...













Na tygodniu Motylowa dzielnie z Młodym biegli do Weta,
jak ja umierałam na zalanie glutem i kaszlem, bo MyszQ to samo!
Zaczęła nam gulgotać glutem i karmą zwracać mała kulka...
Staram się VetoMunem tę małą łajzę paść, ale wiecie jak to jest.
Nie lubi, wieje, ucieka, chrumka, złości się i chowa...
Jednak w środę już pokazała, że ją rozłożyło i antybiotyki w akcji.
Więc obok Aleksa z lekami w karmie mam Myszerka z lekami do dzioba.
Bo Alex to się da nabrać na zgniotki w karmie, a ona nie...
W dziub i patrzeć czy poleciało, uprzednio zawijając w burrito.













W ogóle z niczym nie po drodze w tym roku jakoś nam idzie.
Plus taki, że Alexa leki działają, bo widzę poprawę.
Po Świętach cała trójka idzie do Weta, a mi słabo już się robi...
Nie po drodze wszystko, drożyzna, już czynsze podniesione,
już człowiek wie, że w styczniu więcej płacenia, a jeszcze dowalą...
Ale żeby nie było, że same narzekania to Kocie Stado w składzie
prawie takim samym jak na ostatnie Święta - z Ciri, a bez Sherlocka.
Jeszcze jest z nami Aleksik i Sansa, dziad upierdliwy, a Sansa grzeczna
- jak ją w gabinecie zachwalali, że wszystko da sobie podać...











Drapak wymieniony jak widać udało się i nawet Motylowa orzekła,
że jakoś jej psychicznie lepiej jak nie widzi tamtej tragedii...
Ale to tylko dzięki odkładaniu drobnych z Vinted i kuponowi rabatowemu na 25%
Legowisko od Młodego wzięłam, bo koszyk wiklinowy pękł któregoś dnia.
Po prostu się rozpadł już że starości, a miał z 10 lat...
Młody za to ma dla swoich dziewczyn mały drapak z Biedronki.
Sam składał i ustawił dziewczynom przy kaloryferze.
Teraz pora na ogarnięcie mu Choinki, więc uciekam...


Życzymy Wam spokoju przede wszystkim. 
Niech Wasi Ludzie i Wasze Koteczki
i inne futrzaste (i nie) stworzonka będą zdrowe!
Szczęścia, uśmiechu i czasu dla samych siebie!
I kaski, bo ponoć niby szczęścia nie daje,
ale życie ułatwia i rachunki nie tylko u Weta ogarnia.
Spełnienia planów i marzeń!
Niech się Wam po prostu wszystko dobrze układa ❤️ 🌟

❄️❄️❄️
Zapraszam serdecznie tutaj na Bazarek:
I tradycyjnie nasza zbiórka, jakby ktoś chciał grosik...

Dziękuję za każde wsparcie!!! 🐾