Końcówka lipca?! 🙀

Witajcie piątkowo!

Nowa płytka leci sobie w tle, a ja staram się ogarnąć.
Deszcz za oknem, maluchy szaleją, paczka odebrana.
Mianowicie dostałam poczta trzy tomy Alicji i zombie ;D
Ciekawa będzie lektura, na pewno, a jak przeczytam to opowiem.
Dziecię zadowolone z obozu, więc i weekend spokojnie zleci.
Wraca w poniedziałek, więc jeszcze dom pusty dwa dni...
Nie, jeszcze nie wyniosłam wora śmieci z jego pokoju...
A czas leci zdecydowanie za szybko - zaraz sierpień!

Chessur i Venda





Poppy przytulas totalny!

Piorunek, z tyłu Venda


Małe łobuzy roznoszą dom, a ja śpię raz z małymi, a raz u Młodego.
Sprawiedliwie jestem i tu i tu - oglądamy seriale z kotkami.
Motylowa coś tam sobie dłubie, a my obejrzeliśmy z kotkami:
Good Doctor, Cesarzową Sisi, American Horror Hotel...
A razem widziałyśmy Poroże - no jak ktoś lubi Lovecrafta,
ale ja jakoś się nie bałam nadzwyczajnie na tym horrorze.
Poza tym udało się skończyć From - całkiem dobre to jest.
Zaczęłyśmy Snowpiercer, ale jakoś bez polotu to nam idzie...







na odrobaczaniu

Nadal biorę udział w akcji i dzielnie czytam Chłopów.
Może też dlatego nie ogarniałam ostatnio neta na bieżąco,
bo czytam i padam - nieco trzeba się tam wysilić momentami,
ale z kontekstu rozumiem co tam mówią/piszą - fajnie :)
A i dzięki koledze z pracy miałyśmy spontaniczne wyjście do kina
na głośną ostatnio Barbie - powiem tak: ciekawe doświadczenie...
Szukał chętnego żeby oddać bilety - przepadłoby nie wybierał się,
ale wielką czekoladę mam dla niego mimo wszystko w podzięce.

nauka polegiwania u Morfeusza
Piorunek i Morgana się uczą

Piorunek


Venda


Alex

Triss

Morganka

Nie wiem, czy będziemy pisać recenzję tego filmu, pomyślimy.
Szalony tydzień się szykuje, bo Młody wróci, pranie będzie,
a potem jedzie znów, ale tym razem rodzinnie, a ja będę mieć
- jak rok temu - weekend sama w domu z kotkami moimi.
Już planujemy sobie repertuar - bo jeść mam zamiar oszczędnie,
czyli nie wysilając się zupki chińskie (wiem, że to be, ale lubię),
a poza tym zmiana pokoju co kilka godzin musi być!
Jutro od rana mam zamiar pograć w końcu w The Sims nowe.


Morgi



Morganka

też ten łobuz


Wydawałoby się, że chata wolna, a jednak czasu brakuje,
bo a to męczący dzień w pracy, a to zakupy ogarnąć,
a to coś trzeba sprzątnąć, bo się zdarzyło kitku nieszczęście.
Kilka dni był taki upał, że po pracy zasnęłam, a potem wanna,
a potem szłam zasnąć do drugiego pokoju - niecierpię duchoty.
Dopiero dzisiaj jakaś możliwa ta pogoda to może coś się ogarnie,
ale nie zaprzeczam wyjazd Młodego nas zestresował nieźle.
Nowa cywilizacja w zlewie rośnie, ale nie chce mi się, no!





Piorunek Pieron jeden

MoLfi


Jak zawsze jednak w człowieku odezwie się, że trzeba, 
więc się ogarnie pewnie, a potem coś odpocznie uczciwie...
Nic się nie dzieje - Kotki na szczęście, odpukać, zdrowe...
Zaraz nowy miesiąc i znowu zamawianie żwirku a karmy,
ale pomyślę o tym, jak Motylowa powie, że mogę zamawiać.
O spisie prądu nawet nie myślę, bo się domyślam, że dobije.
Możemy tylko ogarniać tę kuwetę i dalej do przodu! ;)
Może nowy Wiedźmin, a może Good Omens 2 sezon?


Co porabiacie?

» Czytaj dalej... »

Na przekór wszystkiemu 🐱


Witajcie poniedziałkowo!

Weekend zleciał nie wiadomo kiedy, ale Dziecię pojechało.
Wczoraj dzwonił rozklejał się, ale w przyszły poniedziałek wraca.
Nie jest to jakiś megadługi wyjazd - już był na pięciodniowej,
więc trzy nocki poza domem już miał, miał też dwie i jedną.
Tutaj bez dni przejazdu wychodzi 7 dni poza domem,
ale dobrze, że ten pierwszy obóz taki krótki i że bez prądu.
Dzwonić mogą tylko w czasie wolnym z telefonu drużynowych.
Dzisiaj telefonu nie było - mam nadzieję, że ich tam zajęli...









Przynajmniej Młody ma tam jakieś atrakcje, bo w pracy nerwy są.
Aneksy dzisiaj rozdali, ale już wiem, że pojechali po najniższej linii...
Nie mogę się jednak denerwować, bo ostatnio jakiejś zgagi dostaję.
Za dużo tego wszystkiego się od początku roku na naszą głowę zwala...
Mefisio odszedł, potem karmienie maluszków i ten hejt w pracy,
a potem ich chorowanie raz za razem, a w międzyczasie stresy szkolne...
Wyjazd też stresujący, ale ja wiem, że on tam jest pod opieką
i nic mu nie grozi, choć wczoraj Serce się łamało na jego głosik...








A Kotki? Kotki szaleją, śpią, jedzą, posrywują, siusiają, szaleją...
Nie wyrabiam z tym żwirkiem i z dolewaniem wody w ten upał.
Zamówiłam Miśkom zapas puszek, bo rosną, ale zapłacę za tydzień.
Zooplus ponoć tydzień trzyma zamówione produkty zarezerwowane.
Fajna jest promocja na animondę -30% - ja maluchom tylko biorę,
bo dorosłe to wolą swój "szlam" pt. Winston i inne takie "atrakcje".
Ale to u dorosłych jest obok Smilli takie śniadanko o 4 rano...
Nauczyłam tak od Pierwszej Trójcy i tak już został rytuał na stałe.








Patrzę na te Maluszki i cieszę się, że udało się je odratować,
bo u nas na zakładzie od początku lipca jakieś maszyny i wyburzenia...
Byłoby już tam po nich - drzewa nam wycinają, miejsce robią,
bo ma być niby nowa hala postawiona - wycięli dzisiaj trzy...
A już wiem, że kolejne drzewa będą wycięte - szkoda tych ogromnych...
Co z tego, że posadzą coś w zamian - kiedy to urośnie i da cień?
Ale dla nich tylko kasa się liczy, a ty człowieku za minimalną rób,
co tam jakieś drzewa, co tam człowiek i godne życie - zysk dla firmy...








Co jednak tak naprawdę możemy my - nic ino tylko żyć jak się da.
Czytać, oglądać, spędzać czas rodzinnie i radzić sobie jako tako...
Mimo, że spodziewałyśmy się tego, to jednak człowieka to denerwuje.
Ale za duże mam zobowiązania, żeby rzucać to i zmieniać pracę.
Trzymam się nadziei, że skoro budują halę to będą mieli większy zysk,
że dadzą coś więcej niż minimalna krajowa...
Bo naprawdę chce się płakać i momentami mam dość.
Najbardziej dobija bezsilność - bo co zrobić?









Ponarzekałam - lżej się zrobiło - może tak grupowo ponarzekamy?
Piszcie co Wam na Sercu leży - może coś wymyślimy wspólnie?


Poza tym działamy i tam co wygrzebię/dostanę to wystawiam:
Cały czas też działa i zbiórka pomagam.pl/3miesiace - dziękuję! 💐


Udostępnienie to też ogromna pomoc jest - pamiętajcie!
I o posyłanie w świat apeluję, bo wiem, że my Kociary
łatwo nie mamy - problemy z siusianiem i Jeże Pudełkowe,
a po zakupach wyglądamy jak ta dziewczynka z czarnym kotkiem...
» Czytaj dalej... »

Popularne posty