Czuwam, kiedy śpi...

Witajcie,

dziś 10ty dzień leczenia, a Myszka nie chciała śniadania.
Wychodzi na to, że zaraz trzeba iść kupić zapas kurczaka,
którego Mysz jada gotowanego na żądanie.
Czeka też nas dziś wnoszenie karmy, bo jest w punkcie.
Żwirek wniesiony wczoraj.
Przeklinam to trzecie piętro...
Ale w domu popatrzy się na te mordki puchate i cóż.
Wieczorne ich otulenie wynagradza wszystko...
Myszka codziennie śpi ze mną na podusi, przytulona...
I wtedy całe zło świata przestaje mieć znaczenie.


myszu

morgan

cześ

piorunek


ciri


cebulka





Czas leci wyznaczany lekami Myszki.
Codziennie w okolicy 18-19 musi mieć podany lek.
Codziennie probiotyk - wojna jest przednia.
Ale nie pokruszę jej na jedzenie, bo nie zje i co wtedy.
Mały Kosmita waży niewiele więcej, ale zawsze coś.
Poza tym Myszka się przytula i mruczy, częściej obserwuje ptaszki...
Mamy wrażenie, że czuje się lepiej i to jest najważniejsze.
A wszystko dzięki ludziom, którzy Motylkowej wskazali drogę
i mamy lek na FIP i jest z nimi w kontakcie...
Kosmos po prostu - mówi, że wróciła jej wiara w ludzkość.
A ja mówię, że w Kociarzy!



freya












Wielkiemu Kotowemu trzeba być wdzięcznym,
że Mysza tak dzielnie to znosi i się nie obraża na całe dnie.
Pamiętam leczenie niejednego naszego Kotka i tylko Mefi taki był.
Ale potem pod koniec po daniu leków potrafił już zniknąć na dobę...
I weź szukaj po kątach, bo trzeba dać leki - stres i dla kotka i opiekuna.
Nie wiem ile dni przed nami i staram się nad tym nie myśleć.
Ewidentnie z wyników jest to FIP, a lek działa, więc...
Pewnie jeszcze nie jedno badanie przed nami.
A człowiek czytał te historie o leczeniu FIP, a tu masz też mamy.
Też właśnie taka historia się pisze o naszej Myszy...




emrysek


vuko








Poza tym mamy piękną jesień tej wiosny i jest zimno.
Tak zimno, że mam dość tej pogody już i zmęczona jestem.
Zima mnie wymęczyła, a teraz to już w ogóle, ale trzymam się.
Dla Myszki, dla stada kocioludzkiego...
Nad wyraz jestem cierpliwa ostatnio do wszystkiego, więc...
Chyba nie ma wyjścia i trzeba iść dalej...
a będzie, co ma być, a jak będzie źle to dam radę.
Bo ile już mnie kocich przyjaciół zostawiło i idę.
Daję radę.
Muszę.

Roch Urbaniak

„To nie walka z innymi.
To walka z samym sobą.” 
– Wielki Marsz, King
» Czytaj dalej... »

Trzymajcie kciuki 🍀 + zdań kilka

Środa:
Myszka jest bardzo dzielna. Codziennie je leki. Waży 3080 na czczo. USG wyszło bardzo ładnie, nie widać nic na węzłach ani jelitach etc. To już tydzień leczenia. Poprawiła się sierść, dziąsła nie są tak czerwone. Chętnie je gotowanego kurczaka. Zaczęła nam tyć i to też bardzo ważne. 
Reszta stada znosi to nieco nerwowo, bo jedna koteczka dostaje codziennie w nagrodę mięsko, ale co poradzić. Mają zamówiony zapas karmy i żwirku. Karmy bezzbozowej zapas wzięty jest z zooplusa tak, żeby można było się skupić na Myszce. Żwirek też staramy się mieć na zapas. 
Motylowa dzielnie rzuca palenie czegokolwiek. Muszę to odnotować, bo to bardzo ważny krok. Tak jesteśmy skupieni na Myszce, że bierze Desmoxan i mówi, żeby tylko nasz mały Kosmita z tego wyszedł 🩵🩵🩵
Dziękujemy za wsparcie🪻🪻🪻🪻




Wtorek:
Dziś usg!!! Trzymajcie kciuki!

Niedziela: 
Na zbiórce jakimś cudem jest 100%, ale musimy dosłać im więcej wyników badań Myszy itd, żeby można było coś z tego ruszyć. 
Więc załatwiamy to i niesiemy próbki do badań.

Witajcie,

Dziś zaczęłam leczenie Myszy - trzymajcie kciuki za nią.
Niech lek na FIP zadziała, bo naprawdę już nie ma pomysłu.
W międzyczasie mam nawrót trądzika różowatego ze stresu.
Ogarniam też kanałowe zęby, ale u studentów,
bo prywatnie mnie nie stać za taką wypłatę.
Teraz Muszą jest najważniejsza, a wszystko inne poczeka.










Przed nami ciężki czas obserwacji Mysz i badań wszelakich.
Mimo, że recenzuję książki to słabe mam zasięgi...
Udostępniam na Instagramie sporo, ale niestety.
Mimo wielu obserwatorów i polubień wszystko stoi.
Książki mnie ratują i dzielę się nie tylko Kocim Domkiem,
ale i zachęcam do czytania to jednak nie mam mocy w necie.










Mamy lek na początek, ale to jest ułamek tego, co będzie potrzebne.
Całe leczenie wstępnie może wynieść nawet około 5 tys albo i więcej, 
bo wszystko zależy jak będzie się zachowywała waga. 
Bo jeśli urośnie to koszt tez rośnie, ale też i wyniki mają znaczenie.
Czytałam, że niektórzy leczą koty więcej niż 84 dni.
A znając nasze szczęście to Misza jest nietypowym przypadkiem.










Wystawiam na Vinted różne rzeczy, może ktoś coś?
Osobiście wolę, jak ktoś coś sobie kupi, bo ma coś fajnego,
a ja dorzucę wszystko do leków Myszki. 
Nie są tanie, ale to jest chory kraj i nie ma leków ot tak.
Trzeba kombinować, a to jest chory świat...
Nic nie słychać o tym, aby mieli wprowadzić ten lek normalnie.










Stresujemy się strasznie - nie lubię jej podawać tabletek do pysia.
Mysza niby je, sporo śpi, nie unika nas, próbuje się bawić.
Jednak tego jedzenia wiele nie ma, więc wspomagamy się Peritolem.
Prosimy o wsparcie i udostępnienia, niech zbiórka trafi do osób, 
które mają możliwości pomagać. 
Masakra, że leczenie, które powinno być normalnie dostępne 
kosztuje nawet 50 zł za dzień...
A przecież życie naszych przyjaciół jest bezcenne...

Zapraszam na nasz bazarek:

Zbiórka
https://pomagam.pl/myszafip

Dziękuję za każde wsparcie! 💗💗💗
» Czytaj dalej... »

Popularne posty