Za co Kocham moje Koty ❤


Za co je kocham i myślę, tak One okazują miłość swoją:
Za pobudki o poranku, by miskę saszetką napełnić,
kiedy to niemy Aleksij przemawiać zaczyna migając przed moimi zaspanymi oczami swą łatką w kształcie serca na łokcioramieniu,
kiedy puchaty rudy Jaguś budzi mnie a to lizaniem, a to uderzeniem czołem "no wstawaj, jeść dawaj",
cierpliwe miauki prężącego się Mefisto obok filigranowej damy Aimée,za to prowadzenie mnie czterema ogonkami korytarzem do kuchni w ciemności porannej.
Za ten widok sześciu myjących się bóstw po napełnieniu brzuszków, za to przesypianie całych dni w przeróżnych dziwnych miejscach i te szaleńcze pościgi wieczorami, kiedy łapię w powietrzu przedmioty z komód i półek...
I tego piątego Ambusia niewygłaskanego kocham za podgryzanie łydek, bo "głaszcz nie siedź przy kompie!" albo "głaszcz nie leż bezczynnie bo tak nie może być!" - Amber sreberko piąte ukochane najmłodsze! :)
I to jego szczekanie na ptaki i za to, że z zamkniętymi oczami rozpoznaję go po sierści...
A tą malutką naszą, Sansę, za jej szajby nieskończone i sen na kolanach moich w najmniej oczekiwanym momencie...

Kocham je (i ich miłość w tym widać):
za te porozrzucane wszędzie myszki, orzeszki, piórka, wstążeczki,
za to, że nie da się wyjść bez ich znaku własności na sobie,
za to, że bez tych drobiazgów nazwanych przez innych bałaganem ja nie wyobrażam sobie mieszkania :)
Za te mięciutkie tri i rude futerka które łaszą się do głaskania i mruczące głośniej niż natura przewiduje, za namolne wdrapywanie się na mnie skrzeczącej czarnej masy wbijającej pazury w ubranie co bym bez niego nie wstała, i Aleksandra kocham za jego nietykalność, którą sobie ceni, za to, że wieczorami mimo wszystko leży tuż obok i wystarczy, że jest i on wie i ja wiem, że bez głaskania można być czyimś kotem, a ja jego człowiekiem...
A nocą za to, że wszystkie śpią na mnie, obok mnie i wtedy już w tym sennym zmęczeniu nawet przesunięcie nogą czy ręką nie jest ważne, śpią nadal, jakbyśmy byli jednością... :)

Salema kocham za to, że jest moim seniorkiem odwiedzanym, zawsze mruczy mi na rękach tak jak robił to od małego, był ze mną w chwilach pierwszych porażek, miłości, wyprowadzek...
Jest najważniejszym w moim życiu kotem, ponieważ to on nauczył mnie jak je kochać i dzięki niemu mam teraz gromadę, do której także i on należy mimo, że został mieszkać z moją mamą.

Każdy z nich jest kawałkiem mojego serca obok tego jednego jedynego małego psiego, który odszedł rok temu.
Kocham je za przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, zawsze będą ze mną,
są tym, co zawsze z jednym małym spojrzeniem sprawia, że moje Serce się uśmiecha. :)


No to lecimy dlaczego takie imiona?
Jaguar & Aimee, na cześć książki;
Aleksander jako hrabia niedotykalski,
Mefisto, bo diabelnie uzależniony od człowieka,
a Salem z serialu o czarownicy, a co!
Safira mamie pasowała, 
a Isia i Panda mają imię od tymczasowej kociej mamy Ewy
- Isia puchata jak mIś, a Panda jak panda kungfu ;)
Amberek imię ma troszkę na cześć Amber z serialu House.
Sansa, bo kochamy Grę o Tron - byla ruda, pote czarna - jest i Sansa!

1 komentarz:

  1. tak piękne słowa i fotki..Misia piękna puchata stała się Isia. Pańdzia pandulenka piękna. koty zostają na zawsze w sercu, każdy z nich. one też nas pamiętają po kociemu, one maja wielkie pojemne serca, zaprzyjaźniają się równie jak psy, może nawet bardziej?, bo pies jedną osobę kocha często..a koty mają w sercu miejsce dla następnych osób.

    OdpowiedzUsuń