Hej hej,
zdjęcia miały być do innego wpisu,Ale od kilku dni walczymy z kupą.
A dokładniej maleństwo ma biegunkę.
Wczoraj na alarmów do weta biegłyśmy.
Dostała elektrolity, tabletkę na zagęszczenie,
A na miejscu dwa zastrzyki co były opłakane.
Wrzask do samego nieba przy mierzeniu temp.
Maleństwo od poniedziałku jakoś nam kupkuje.
Maleństwo włamuje się do pokoju Mefa.
Ale wiem od weta, że to nie jego karma.
Bo jego karma po prostu jest delikatna i tyle.
Więc musiała coś innego zjeść, a może dieta zła.
No okaże się, jest karmiona suchym gastro,
reszta też ma ucięte na razie mokre solidarnie.
Nie chce ryzykowac, że jak jestem w pracy
To ona naje się rzadkiego i będzie tylko gorzej.
Po pracy będę ją obserwować i na 16 biegniemy.
Żeby zastrzyki były o podobnej godzinie.
Mały kotek i wielkie zmartwienie, bo waży 900.
Takie małe i praczka odwadniającą - niebezpieczne.
No nic, wracam do pracy, martwię się bardzo.
Pisze w przerwie na kanapkę, no stresuje się.
Nic nie przełknę, ona jest taka malutka...
Tak ufnie daje się wykąpać w miseczce
...
Trzymajcie kciuki!!! ❤️❤️❤️





























































