Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pożegnanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pożegnanie. Pokaż wszystkie posty

Odeszła Gabrysia z Domku🫐Jagodowej💔🕯️

 Dziś odeszła Gabrysia z Domu 🫐 Jagodowej...


Na początek zacytuję o Gabrysi z zakładki "O naszych Kotach":

Jesienią 2015 roku Jagodowa pojechała do znajomych na weekend, stamtąd wróciła z małą wydawałoby się kotką... Gabrielle otrzymała imię na cześć pieska znajomych, który pobiegł za tęczowy most. Gabi, inaczej Gabrielle, miała podejrzenie o bycie kocią mamą W jej brzuszku, który wydawał się być najedzony wydawało się, że skrywa się tajemnica... Wiadomo tylko, że na pewno jest dorosła, miła, przytulaśna i zdrowa.

Aż nawet Ruda stwierdziła, że mniej na żwirek jej idzie i fajna pamiątka by była, więc jednego małego by przygarnęła bo miejsce się znajdzie i finanse... Byleby dziewczyna. Tygodnie mijały a ona nic! Więc usg - no bo widać po samym obmacaniu brzuszka to może być za mało - a na usg... Nic! :)

Z braku kotków była i radość i nieradość - z jednej strony nowe doświadczenie nigdy nie mieliśmy kota z małymi, nie widział nikt tak małych na żywo nie opiekował się itd... A z drugiej strony radość, bo kotka może urodzić nawet sześć, a sezon przedświąteczny jest obfity w adopcje pod choinkę, a potem kot jest oddawany do schroniska albo wyrzucany... Więc nawet lepiej, bo los ich mógłby być nieciekawy... :) No i zanim się chętni - o ile by znaleźli...

Mieszkała w Domku Jagodowej od jesieni 2015r. Powyżej macie jedno z pierwszych zdjęć. Tu na blogu też było opisywane wtedy na żywo jej leczenie itd. Miała 11 lat dobry domek, a była wzięta z działek nad jeziorem przed ciężka zimą. Dorosła - nie wiadomo ile miała tak naprawdę lat...

Nie wiadomo ile lat żyła tam jako dokarmiany kot ani skąd tam trafiła. Historia pewnie, jak każda - ktoś wyrzucił albo dzika kotka się okociła i maluchy musiały sobie radzić same... Wg Wet miała dużo więcej niż orientacyjne ocenione wtedy 2 - 3 lata dawałyby jej teraz 15 lat, ale ona miała raczej coś około nawet 18 - 20... Więc rekordzistka.

Najważniejsze, że przez 11 lat miała cudny domek. 💜


Do dziś pamiętam jak myślałyśmy, że jest w ciąży, a to było zapalenie żołądka. (Wtedy też adoptowałam malutką Sansę, która zdążyła odejść rok temu na nerki). Ale czemu się dziwić, jak bezdomna kotka pewnie jadła, co udało się znaleźć... Albo co kto rzucił - a ludzie rzucają często bezmyślnie resztki z grilla z przyprawami...


Ostatnio okazało się, że ma nowotwór z przerzutami i brała leki też na tarczycę. Ale dawała radę i trzymała się dzielnie do samego końca.

11 lat w raju to bardzo dobry wynik. Miała to, co powinna mieć od maleńkości. 

"Kiedyś..." - Wiersz na pożegnanie kota autorstwa Franciszka Klimka


Jeśli mi odejść będzie trzeba,

Bo odejść kiedyś musi każdy,

To niedaleko, nie do nieba,

A tylko do najbliższej gwiazdy;

Aby jej blaskiem, jej promieniem,

Choć jeszcze nie wiem jak to zrobię,

Słać ci najczulsze zapewnienie,

że moje serce jest przy tobie.

I choć nas dzielić będą lata,

Bo wiesz jak krótko żyją koty,

Postaram się do końca świata

Zabliźniać rany twej tęsknoty.



Jesteśmy dla nich, a nie one dla nas. My, ludzie, żyjemy dłużej i tak to się dzieje, że możemy kilka kocich istot zaopiekować najlepiej, jak potrafimy. Dać dom, ciepło i miłość. 

A one kochają nas bezgranicznie i na zawsze 💜



Pozdrów Gabrysiu to nasze Kocie Stado za Tęczowym Mostem... Troszkę już Was tam jest... 💔🕯️




» Czytaj dalej... »

Odeszła Isia 🤎🕯️


Dzisiaj w nocy odeszła staruszka Isiunia 💔

Najpiękniejsze epitafium napisała swoim życiem, ja tylko mogę trochę opowiedzieć...
Ale jej początków nie zna nikt - kotek z ulicy, bezdomny, dokarmiany przez kociary...
Jak to wiele bezdomnych kotków, ale nie każdy ma szczęście
dać się złapać, oswoić, mieć ogłoszenie i trafić na swoją Jagodową.
Isia miała to szczęście na 11 lat w swoim własnym domku na zawsze :)




Isia Misia adoptowana od karmicielki pani Ewy z Łęcznej,
w maju 2013 to było jak zabrałam od Jagodowej moje trzy pucki, 
znaczy Trójcę tę najpierwszejszą i jedyną i padło na Isię.
Z Salemem miłości wielkiej nie było, ale! Była Isia Misia :)
Poza problemem z ząbkami zaraz na wejściu była zdrowa
i tak aż do ostatnich dni - schudła, coś tarczyca dała sygnał...


Pożegnanie (...)
Marta "Majorka" Chociłowska-Juszczyk

Jest cicho... Straszna ta cisza,
słyszę zegara tykanie,
słyszę, że jeszcze oddychasz,
odchodzisz... a ja zostanę.

W tej ciszy spoglądasz na mnie,
spojrzeniem mówisz, że szkoda...
Patrzysz - jakże błagalnie -
prosząc byś mógł już odejść.

Nic więcej nie mogę zrobić,
niż ogrzać cię swoim ciałem,
a ty odchodzisz, odchodzisz,
pamiętam, jak byłeś mały...

Już nie godziny, już chwile
przegrywasz w nierównej walce,
dziękuję, że ze mną byłeś,
łzy lecą ciurkiem przez palce...

2023

Kotka zabrana z bezdomności na ulicy, oswajana,
a potem po zabraniu przez p. Ewe z ulicy oswojona w domu.
Isia miała szczęście przeżyć w cieple 11 lat - na swoich warunkach,
pomijam gówniarza co denerwował, ale maluchy tak mają...
Ale wiadomo rozpieszczana jeszcze przez Babcię,
jadła co chciała i ile chciała, ale nadeszła po prostu starość...
Myślę, że miała więcej niż te orientacyjne 15 lat...








Miała swoje ulubione miejsca i spała ze wszystkimi,
mnie zaczęła akceptować po czasie, bo zaraz mama miała zabieg,
a ja ją nosiłam do Weta na leczenie ząbków i mi to zapamiętała.
Ale spójrzcie na te oczy, czy to nie jest pamiętliwa dama? ;)
A teraz wrzucę jedne z pierwszych zdjęć z Salemkiem,
który żył po prostu obok niej, ale nie było żadnych wojen.

Szok, wepchnęła się Isia obok mnie?


Niuch, niuch...


A masz buziaka!


I jeszcze jednego!








Szeptem

Szept jest słowem nienazwanym,
szept zaklęciem wyszeptanym
prośbą, snem, cichutkim cieniem
szept nieśmiałym jest marzeniem...

Czasem, gdy odwagi braknie
szept jest wybawieniem z matni
z głębi smutku jest wołaniem
o przeżycie, o przetrwanie...

Szeptem by nie spłoszyć szczęścia
szeptem zło odgonić z przejścia
szeptem ogarnąć w ramionach
co kochamy... zanim skona.

Marta "Majorka" Chociłowska-Juszczyk






Nokturn

Podobno kot nie powie, że boli,
że takie czy inne ma troski,
i nie roztkliwia się, on woli
by palec w tym wszystkim był boski.

Podobno kot nie skarży się na nic,
i woli cierpieć w milczeniu,
jednak nie zawsze, bywa czasami,
że ból jest nie do zniesienia...

Zabawki w kącie leżą zapomniane
a myszki się stały tak zwykłe,
już chęci brak by polować na nie,
już nie są jak niegdyś szybkie...

Aż wreszcie przyjdzie - cicha, wiotka,
westchnieniem wiatru lekki dotyk
złoży na oczach twego kotka,
dając mu sen wiecznie młody...
Marta "Majorka" Chociłowska-Juszczyk









Apel do świętych

Wciąż mam ciebie w pamięci,
twój obraz wciąż mam w oczach...
Niech cię niebiescy święci
opieką swą otoczą.

Niech ci niebiescy święci
przydzielą opiekuna,
który będzie cię pieścił,
kochał, strzegł i przytulał.

Byś biegnąc, rozpędzony
nie spadł z wysokiej chmury,
byś nie był przestraszony
i leżał brzuszkiem do góry.

Niech ci niebiescy święci
drogę wskażą najlepszą,
jak zamknąć mamy w pamięci
naszą cudowną przeszłość...
Marta "Majorka" Chociłowska-Juszczyk







Na pewno miała raj na ziemi i ciepły domek.
Nie cierpiała, odeszła u siebie w domku na rękach Jagodowej
w nocy o 1.30...

Rrroaaarrr

Isia
wiosna 2009 (na oko) - 12 styczeń 2024
11 lat w ciepełku w Domku Jagodowej


» Czytaj dalej... »

Popularne posty