Oj dzieje się nieco u nas, ale nie opowiadałam,
jest lepiej, więc chyba już mogę - mama i babcia mają wirusa.
Są w izolacji, ale mamie gorączka ponad 38 odpuszcza,
babcia miała maksymalnie podgorączkowe stany -
wbrew pozorom u mamy jest gorzej niż u babci - więc...
Ten wirus to nie jest żadna ściema - testy wyszły.
Misiaki zdrowe, śpią po kątach i włamują się do szafek.
U nas w pracy też cośtam się zaczyna, więc były testy.
Mi wynik przyszedł po pięciu godzinach negatywny,
ale ciekawa jestem co będzie w poniedziałek - bo są pozytywne.
I wiemy kto, bo sam Dyrektor miał gdzieś rodosrodo i powiedział,
więc ja miałam kontakt ponad tydzień temu w szatni,
a także pierwsze dwa dni tygodnia - mamy miniprzyłbice,
ale wiadomo, że to można o kant dupy sobie roztłuc.
Niestety przy pracy fizycznej najbardziej lubię pracować sama.
Nie muszę się wtedy pilnować czy trzymam te dwa metry,
ale i tak jako taki kontakt zawsze jest, no zobaczymy...
Ja nadgodziny chętnie jakby mi więcej płacili, ale czekamy.
Jak się czegoś dowiem to napiszę, a na razie zmęczenie,
bo wczoraj stres mnie zabił - psychicznie się podniosłyśmy
sprzątając sobie dzisiaj kuchnię i łazienkę prawie na błysk.
Cykanki dzisiaj także historyczne z początków mieszkania...
Ludzie jak ja miałam pusto! Same meble kilka na krzyż i już...
Teraz jest bardziej domowo i przyjemniej, nieco zagracone,
ale ja nie wiem, jak można w takim mieszkaniu z katalogu.
Dla mnie to jakoś tak dziwnie, obco, nie wiem sama,
trzeba widocznie lubić taki ład i porządek - ja nie mam czasu.
Wczoraj relaksacyjny wieczorek z Młodym i świąteczne bajki.
Na Netflixie pojawiło się dużo fajnych animacji - fajne i zabawne.
Święta z kosmitami, a także coś z gnomami - polecam.
Później odcinek Sabriny i poszłam spać, ale nie, musiałam...
Musiałam włączyć sobie do spania Deezera i w efekcie
słuchałam przez kolejną godzinę czy dwie starych płyt...
Organizm chyba tego potrzebował by usłyszeć znajome,
dawne, znane głosy, bo jesteśmy zestresowani, bombardowani.
Wszędzie na około nic dobrego, same paniki z wirusem,
w pracy też napięta atmosfera, a teraz to się zacznie, więc...
Ale Ikea istnieje, nie hamuje więc i my nie hamujemy, a co.
Jak zawsze wszystko potrzebne na wczoraj - i dobrze.
Misiaki zdrowe, śpią po kątach i włamują się do szafek.
A ja czekam na paczkę z Nikitą, bo trzeba uciekać w czytanie.
Młody się nieco w czytanie wciąga z oporem, może coś...
Ja już kolejny tom Zapomnianej Księgi, więc jakoś to leci.
Mogłoby się uspokoić nieco to wszystko - głowa boli częściej,
a końca nie widać tych rewelacji rządowych i covidowych.
Bądźcie zdrowi!






