Uśmiechnięty kot :)













W trakcie sesji Młody podstawił Amberkowi wilka i tygryska, żeby Amberek miał z nimi zdjęcie.
No to niech ma :)

Ale... naprawdę?

Pewnego dnia we wrześniu...

O patrz, też Mefisto, no weź się pokaż...

Zieeew...

No dalej się przyglądasz?

Klon? Naprawdę?

Do Tawerny trafiłam w trakcie walki ze świerzbem, za sprawą Oridemrylu,
potem znów przez przypadek, bo szukałam, gdzie ja to widziałam ten Oridemryl, bo tam jakiś Mefisto był i też czarny...
No i trafiłam w końcu i zostałam. :)

Koty rządzą...







Jak człowiek zmywa, sprząta, czy coś sobie ogarnia obowiązkowo to nie ma zwierząt w domu, śpią, mają gdzieś, a jak tylko postanowi siąść do komputera na przykład, to już miałam całą pielgrzymkę - Mefisto na kolanach wymruczał i naprzyciskał trochę klawiszy, Aimée trochę wyciumkała nadgarstek i powbijała z tej rozkoszy pazury w nogi, aż wreszcie Amber ze swoim prześmiesznym miaukaniem i żądaniami być najważniejszy tu i teraz poprzez zaznaczanie mojej twarzy swoim pysiem... I do tego Jaguar na mnie krzyczy spod krzesła.

I jeszcze na komputerze śpią.
Eh, te koty.