Mefi w szpitaliku 💔 + MEFCIO W DOMKU!!! ❤️❤️❤️

🐾🐾🐾 poniedziałek 🐾🐾🐾

Mefcio w domku!!!



Mefcik w domu mruczy skrzeczy i nie ma czasu pozować...😻🐾❤️❤️❤️ Zjadł rybny trójkącik, lekarstwo musiałam wymieszać z sosikiem i poszło ❤️ niech już będzie tylko dobrze Mój Mefistofelesie... 😻



I ma apetyt! Je po takim specjalnym leku smarowanym na uszko. Dostawał ten lek trzy dni i teraz w domku mamy obserwować jak jego apetyt, jak coś się będzie działo to mamy się pojawić. ale oby już był spokój... Niech je i puchnie ❤️❤️❤️




🎃🎃🎃🎃❤️❤️❤️❤️❤️❤️

🐾🐾🐾pięknie napisała Tabazella🐾🐾🐾

Teraz z inszej mańki, sprawa z tych poważnych. Tej jesieni u Kocurrka znów przerąbane, tym razem słodki Mefi postanowił dać popalić. Nie to że sam z siebie bo złośliwiec tylko choróbsko go dopadło i to takie nie do końca zdiagnozowane, wiadomo tyle że z trawieniem jest problem. Kocurrek zapodaje żarło z małą ilością tłuszczu, kombinuje z karmami jak się da i jak się nie da, no i płaci niebagatelne koszty leczenia. A tu przeca stadko liczne i niejedyny Mefisio na garnuszku. Kocurrek ma robotę z tych pewnych ale małopłatnych, więc robi bokami i urządza zbiórkę. Zdarza się w najporządniejszych rodzinach, kotowe i psowe, końskie i insze zwierzęce co i raz się do takich działań są zmuszane przez rosnące koszty opieki weterynaryjnej. Ci którzy mają pod opieką więcej zwierzaków jadą na oparach także z powodu wzrostu cen karmy. Nie jest lekko nam wszystkim, jednakże w kupie siła, co głoszę jako doświadczona ogrodująca. Razem jakoś to wszystko co nam tu niektórzy pospołu z zarzundem zgotowali przeżyjemy, choć z niejakim trudem. Każdy grosz się liczy, z wielu groszy robią się peeleny, które pozwalają przetrwać i leczyć. Mła tu pisze o zbiórce dla Mefisia ale sprawa jest szersza, rozejrzyjcie się wokół siebie, obliczcie na ile Was stać - to nie zawsze jest kwestia pieniędzy, czasem potrzebna jest pomoc całkiem insza - i nie zostawiajcie ludzi i zwierząt w potrzebie samych. Nikt tak naprawdę się o nas nie zatroszczy, co najwyżej doleje benzyny do ognia czyli sypnie wyborczym groszem czym rozpędzi inflację, która zubaża nas wszystkich a tuczy jedynie zarzund. Jak my się o siebie wzajemnie nie zatroszczymy to kto to zrobi? Państwo? Państwo to my, tylko mało z nas zdaje sobie sprawę że my wszystkie to Króle Słońce i liczymy że wyręczy nas leniwy i niekompetentny zarzund.

🐾🐾🐾niedziela🐾🐾🐾

Mefcio czuje się lepiej!!!😻😻😻 Jeśli ten stan się utrzyma i bez kroplówki będzie jutro się też dobrze czuł - ZABIERAM TEGO JAŚNIE PANA DO DOMU 🏠 Niech już skończy się ten pobyt w szpitaliku 🏥 💉💊 choć naszą panią 👩🏻‍⚕️🩺 Wet bardzo lubimy... Trzymajcie kciuki za Mefisia! ❤️❤️❤️

🐾🐾🐾Sobota🐾🐾🐾

Mefcio jest lepszy!!! Jutro dzień próby bez kroplówki i jak będzie wszystko dobrze to w poniedziałek do domu! Na RTG są dwie małe zmiany widoczne, ale widać poprawę. Mefi dostaje leki i to wszystko dostanie do domu, ale decyzja będzie w poniedziałek ostateczna. Jutro możemy wpaść na odwiedziny ❤️❤️❤️

Moje Mefffu! Mój mały Wojownik! ❤️




Oby było dobrze, oby było dobrze, oby było dobrze...❤️❤️❤️

🐾info🐾

Niektórzy pytają mnie na necie w wiadomościach, więc postanowiłam jednak wkleić po prostu - nie każdemu pomagam działa, a i sytuacja cały czas wisi pod znakiem zapytania - a ja osiwieję na bank do reszty.

Inteligo mam o taki numer

50102055581111158950700030

Wystarczy w odbiorcę ponoć wpisać imię, więc wystarczy Alicja (tak, z krainy czarów, ale bardziej mruczolandii czy krainy kłaków)

W tytuł chyba najbezpieczniej wpisywać darowizna - nie znam się na tym...

Nie wiem jaki będzie koszt wszystkiego, mija tydzień pobytu Mefisia w szpitalu, decyzja o operacji wisi w powietrzu - wiadomo, to ostateczność...

Dziękuję Wam za obecność z nami, to podnosi na duchu ❤️

🐾🐾🐾 piątek 🐾🐾🐾

Dzisiaj Mefcio jest nieco lepszy niż wczoraj, daliśmy mu dzisiaj dzień odpoczynku, odwiedziny na pewno cieszą, ale niosą za sobą też stres związany z tym, że przychodzimy i nie zabieramy... więc dzisiaj niech dojdzie do siebie. Niech będzie w końcu lepiej! ❤️❤️❤️ czekamy na wieści, na razie decyzją z otwieraniem wstrzymana do jutra z tego, co zrozumiałam. Damy znać jak tylko się czegoś dowiemy... ❤️

🐾🐾🐾 Czwartek 🐾🐾🐾

Wieczór 

Dzisiaj jest zdecydowanie gorzej niestety... Od razu odpisałam zgodę, jutro będą badania i prawdopodobnie musi nasza Wet go wziąć na stół. Dzisiaj już jedzonko nie bardzo i szybko się zmęczył wizyta. Przytulał się i mruczał do Młodego. Do nas też. A później już się układał spać. 

Mefcio jest bardzo dzielny, zobaczymy co przyniesie jutrzejszy dzień... Damy Wam znać. 












Rano

Dzisiaj będzie decyzja. Jak będę ją znała to napiszę. Wiem, że sytuacja jest ciężka. Wczoraj mało jadł, kupki praktycznie nic, bo z jedzenia NIC to ciężko, żeby coś było. 

Ja wiem, że on ma 13 lat, wiem, że od trzech lat ponad choruje na trzustkę i IBD. Wiem, że dobrze sobie radził mimo, że nie dawał sobie dodać enzymów wspomagających. Jest w nas jakiś taki smutek i bezsilność na pewno. Nie wiem jak Młody. On nic nie mówi, on czeka na odwiedziny dzisiaj. 

Wiem, że jak będzie źle to pęknie nam serce, ale i wiem, że Mefisto jest wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju. Wiem, że też nie pozwolę na to, aby cierpiał. Nie zasłużył na żadne cierpienie. Dlatego dzisiaj tak ważny dzień, czy będzie operacja czy jednak leki podziałały. 

A operacja to nie ukrywajmy i nie udawajmy: może się okazać, że to skorupiak. Może się okazać, że się uda, ale może i się okazać, że dostaniemy telefon, że nie jest humanitarne wybudzić. Tak było z Niki. Ona do samego końca była ok, jadła sosy, ale mruczała, kochała do samego końca. Biegała, chodziła, to nie było to co z Jagusiem, że on już ledwo co, to nie była depresja i chowanie się przed światem jak u Amberka - ale on też do samego końca nie wiedział co z nim jest. Chciał jeść a coś go blokowało. Kroplówki go ratowały, ale po trzech miesiącach się zaczął poddawać. 

Mefisto jest świadomy, chce jeść, ale go blokuje, interesuje się innymi kotami w lecznicy, chce na ręce do pań Wet, chce głaskania uwagi. Ale nie może jeść i nie ma kupki. Ma zmiany jakie ma na USG. I dzisiaj się dowiem, czy będzie operacja. Boje się tegoż, ale i tli się mała nadzieja, że może operacja pomoże? Że może nie jest tak źle? Ehhh....

🐾🐾🐾 Środa 🐾🐾🐾

Mefcio nadal w szpitaliku 🏥💔

Długo był głaskany i przytulany Mefisio. nie wymiotował. A co dalej będzie wiadomo jutro, mamy się stawić po 16 i pani Dr Wet będzie decydować... Trochę się stresujemy, ale co poradzić....

🐾🐾🐾 wtorek 🐾🐾🐾

Ale jak to nie idę jeszcze do domu?


Mefi w szpitaliku 💔🏥 ciąg dalszy jest taki:

Po wczorajszym USG (gdzie wyszły te drogi żółciowe i zapalenie woreczka żółciowego oraz zmiany w żołądku) Mefi dostał leki na stan zapalny woreczka - leki których nie dostawał nigdy, bo nigdy na USG wcześniej nic takiego nie wychodziło, a było tych kryzysów kilka. I Mefcio ma czas na reakcję na te leki. W czwartek po 16 jesteśmy umówieni na decyzję co dalej. Wet chce uniknąć interwencji chirurgicznej - nie jest wykluczona potrzeba, tak samo nie jest wykluczone, że ta zmiana w żołądku etc to nie jest nowotwór. Więc do czwartku trzymam się myśli, że musi mu się poprawić i oby nie było to to najgorsze. Mefciu walcz! Tym bardziej że maluteńka kupka rano była 🐱 poza tym on właśnie do jedzenia idzie, chce, ale jakby go coś blokowało. Wszystko go interesuje, wchodzi na ręce żeby go głaskać, o taka to jest przytulanka w lecznicy. Mówi nasza Wet, że zawsze jak tam trafiał to taki tragiczny, a tutaj maskotka, no tylko z oporem do jedzenia i oddawania kupki. Eh, to samo było w zeszłym tygodniu w domu... Trzymajcie kciuki!!! ❤️❤️❤️


I dziękuję za wspieranie zbiórki! Ogromnie bezcenne dla nas jest każde wsparcie - to będzie tydzień pobytu do opłacenia, i na razie nie myślę co więcej bo mam nadzieję, że żadna operacja tu nie będzie potrzebna - Mefciu wyjdź z tego! ❤️❤️❤️

🐾🐾🐾 Poniedziałek 🐾🐾🐾

Byłyśmy u Mefisia dzisiaj półtorej godziny, jednak do USG tego dobrego była taka kolejka, że w końcu nam i tak powiedzieli, że on zostaje bo kupki nie było, a co zjadł to zwrócił, więc wycałowany dostał polecenie zrobić kupe. I poszłyśmy. Potem dostałyśmy wiadomość przed 22:

Na usg są mega poszerzone przewody żółciowe i zap woreczka żółciowego . Niewielkie zmiany w żołądku .

---- tyle wyszło na usg. Jutro mamy się stawić i nam Wet powie co dalej. Mefi co zjadł to zwrócił. Jutro dam wam znać jak się dowiem więcej....



W wynikach krwi stan zapalny nie wyszedł, nerki wyszły ok. Jutro ciąg dalszy nastąpi... Napiszę od razu jak się coś dowiem.

🐾🐾 niedziela 🐾🐾

Z Mefim niestety bez zmian, będzie miał kolejne USG jutro dokładniejszym sprzętem, żeby zobaczyć co się dzieje w brzuszku. Przestał niestety jeść... 😿

🐾🐾🐾Sobota🐾🐾🐾

Jest lepszy przy kroplówkach i w miarę stabilny, ale kupki nie oddał i dzisiaj już nic nie je...

Bardzo się o niego boimy.

💔

🐾🐾🐾Piątek🐾🐾🐾

 Mefi jest w szpitaliku. W poniedziałek była kupka, we wtorek ładnie jadł, w środę były wymioty, czwartek i dzisiaj był probiotyk bez efektu. 


Nie miałam wyjścia. Wet. 
Nie chciał tam zostać, ale co zrobić. 

Nie chciał tam zostać, ale co zrobić. Znowu schudł. 2950. Czekamy więc na telefon... Ehhh...

» Czytaj dalej... »

Odeszła Sówka zwana Sonią 💔🕯️


🕯️Ku pamięci Sówki odnalezionej 3 XI 2015,
która była z nami prawie 7 lat,
odeszła 16 października 2022 r. 🕯️


Znaleziona w 2015 r pogryziona bardzo poważnie wywalczyła sobie życie.
Niewątpliwie miała raj na ziemi, smaczki, saszetki, legowiska...
Miała przede wszystkim to, co ciężko zdobyć na ulicy:
dom, swoich ludzi, opiekę i miłość. 
Gdyby nie to, że Jagodowa wyszła wtedy nie byłoby jej.
Nie znalazłaby strzępki kłaków miauczących przy śmietniku...
Zginęłaby tam na mrozie i zimnie z licznymi ranami.



Przeszedł Kot po Tęczowym Moście
poniósł z sobą okruchy miłości
zostawił lęk i zmęczenie
zabrał zaś Domu wspomnienie
ciepłych rąk dotyk
pieszczot głaskanie
zapach posłanka
i ludzkie kochanie.

Przeszedł Kot po Moście Tęczowym
zostawił nas nie gotowych
na pożegnanie
porzucił choroby i ból
porzucił smutne istnienie
zabrał ze sobą
mego żalu
wspomnienie




Kiedyś...

Jeśli mi odejść będzie trzeba,
Bo odejść kiedyś musi każdy,
To niedaleko, nie do nieba,
A tylko do najbliższej gwiazdy;
Aby jej blaskiem ,jej promieniem,
Choć jeszcze nie wiem jak to zrobię,
Słać ci najczulsze zapewnienie,
że moje serce jest przy tobie.
I choć nas dzielić będą lata,
Bo wiesz jak krótko żyją koty,
Postaram się do końca świata
Zabliźniać rany twej tęsknoty.

F. J. Klimek




On wróci
Franciszek Jan Klimek

Zapłacz
kiedy odejdzie,
jeśli Cię serce zaboli,
że to o wiele za wcześnie
choć może i z Bożej woli.

Zapłacz
bo dla płaczących
Niebo bywa łaskawsze
lecz niech uwierzą wierzący,
że on nie odszedł na zawsze .

Zapłacz
kiedy odejdzie,
uroń łzę jedną i drugą,
i - przestań
nim słońce wzejdzie,
bo on nie odszedł na długo.

Potem
rozglądnij się wkoło
ale nie w górę
patrz nisko
i - może wystarczy zawołać,
on może być już tu blisko...

A jeśli ktoś mi zarzuci,
że świat widzę w krzywym lusterku
to ja powtórzę:
on wróci
choć może w innym futerku...




Pożegnanie (...)

pożegnam cię płaczem
pożegnam cię smutkiem
pożegnam cię moim
rozumem malutkim
co myślą otula
całą postać twoją
lecz że cię już nie ma
nie potrafi pojąć...

pożegnam cię słowem
nie wypowiedzianym
i snem cię pożegnam
długim, nieprzespanym
pożegnam cię sercem
co nierówno tyka
i w skroniach pulsuje -
(...)

pożegnam cię z bólem
pożegnam z rozpaczą
bo już cię nie dotknę
bo już nie zobaczę
i tylko opowiem
w intymnym wyznaniu
o mojej miłości
i naszym spotkaniu 

Marta "Majorka" Chociłowska-Juszczyk


Odeszła bez bólu w gabinecie na morfinie.
Najważniejsze, że ją już nic nie boli,
choć pozostawionym tu pęka Serce.
Kolejny mały Kamyczek w Sercu, z którym trzeba żyć.
Choć teraz ciężko uwierzyć, z czasem będzie troszkę lżej.
Choć ta Pustka, która zostaje nigdy nie znika.
Nie da się jej zastąpić ani zapełnić.
Ona po prostu jest obok...

...tak jak obok mnie nadal jest pamięć o Amberku, Jagusiu, Salemie i Nikusi.
O Falkorku, psie szczęścia.

Spotkamy się kiedyś razem tam... 🌈🕯️💔
» Czytaj dalej... »

Kocie koło życia toczy się 🐾🍂🍁🐱 + PS 💔🕯️🌈


Witajcie...

Mephu coś przed chwilą stwierdził, że nie będzie jadł.
Zjadł siosik i poszedł sobie, no więc obserwacja kolesia.
Najwyraźniej jedzonko musi być bezpośrednio z puszki
albo ma to związek z dwoma ostatnimi dniami,
kiedy w pokoju są znalezione ogromne placki "zwrotu".
No nic, spróbuję później dać mu jeść, jak wrócę...








Lunka ma nową miejscówkę - jak widać na zdjęciach.
Ja położyłam tam legowisko na chwilę, bo potrzebowałam,
a później zapomniałam przełożyć je na krzesło z powrotem...
Patrzę, a tam jest koci raj dla Luny - przy kaloryferze ciepło
i nikt jej nie dokucza, nie denerwuje, śpi sobie i drapie...
No nie za dobrze tej Królewnie? Mija jej 4 latka z nami!








Ale jak jestem u Młodego to nadal próbuje walczyć o łóżko,
więc kto ją zrozumie? Ale to jest Lunka, kotek znaleziony na zakładzie.
Pamiętam jak wczoraj jak ją zaniosłam do Weta myśląc,
że komuś uciekła, były nawet ogłoszenia, bo taka charakterystyczna...
Nie wiadomo ile ma lat - nie urosła od kiedy przybyła,
tylko przytyła, ale zachowuje się jak mały kociak cały czas...







Minął też rok od kiedy jest z nami Yuumi Poop,
kto pamięta jak spałam w ręcznikach, bo kupkowała?
Jak ja się wtedy bałam o to, czy przeżyje taki maluch,
biegunka, odwodnienie, spała na mnie na ręczniku,
czasem myłam włosy po nocy, ale najważniejsze że żyje!
Nasza mała magiczna Yuumi Poop skończyła rok 
i ma białą wstęgę przy oku, która pojawiła się później... :)








W sierpniu minęło też 4 lata bez Amberka, ale za to
we wrześniu minęło 4 lata od kiedy są z nami Żbiki.
Gdyby nie to, że się urodzili w noc, kiedy Amber odszedł...
Pewnie by ich z nami nie było - takie koło życia kocie.
Nie ma z nami Nikusi, która wtedy była też wzięta.
Niestety złośliwe są te nowotwory, że zabierają też młode...







Ale też zaraz minie rok od kiedy odszedł Salem,
wiekowy nasz rekordzista, bo miał lat 17.
To był szok, bo nagle, ale z drugiej strony miał prawo.
Teraz u Jagodowej biega i szaleje Salem Junior - Bobek.
Nie ma mojej zgody na historię Nikirelli i Amberka.
Z Jagusiem i Salemkiem jednak musiałam się pogodzić.
Jednak nie jedną historię życie nam napisze jeszcze...






Ale jakbyśmy mogli bez nich żyć? 
No nie da się... 
A wierzę, że są z nami. 
Takie Kocie Anioły...


Dokładnie tak:


Do napisania! 🎃🍂🍁

PS. 🌈🕯️ odeszła Sówka zwana Sonią
znaleziona pogryziona w 2015
mieszkała w domu Jagodowym a potem u Aś🌈🕯️


Nie wiadomo co się stało, miała zapalenie ucha, nadal jednak coś było neurologicznie nie tak, mimo dobrych wyników krwi nie doczekała badania tomografem, odeszła w szpitaliku u Wet.
Ważne, że ostatnie 7 lat życia spędziła w cieple, a nie na ulicy. 
Nie wiadomo ile miała lat w momencie znalezienia... Ale niewątpliwie wywalczyła sobie wtedy drugie życie po tych strasznych obrażeniach...
I na pewno miała raj na ziemi... 🌈🕯️
» Czytaj dalej... »

Popularne posty