Co rok los daje nam niespodzianki...


Hej, hej!

Mały Mefi w 2009

Jutro już marzec i mija 5 lat od założenia tego bloga.
Wtedy nie wpadłabym na to do jakich rozmiarów rozrośnie się strona.
- że ktoś będzie do nas zaglądał, że my będziemy tyle osób czytać...
Ani też jakie historie nam przyjdzie przeżyć - nie tylko te u nas
- wtedy jeszcze był blog Gosianki, Przemka, była Amisia i Mefi Hokus...
Pamiętam te smutne historie, jak wczoraj - a czas leci nieubłaganie.

Alex udaje dzidziusia w 2011 u Jagodowej

Mefisio w Domu Zastępczym

Ejmisia na komputerze 2013

Mefi na drapaku

Mefi się przytula

Jakby przez palce ucieka - a dopiero przecież składałam drapak!
- pierwszy w swoim i w kocim życiu, a tu już mija prawie 6 lat.
Dopiero co ten mały Mefisio był adoptowany z Fundacji Kocia Mama,
dopiero co jechałam z Rudymi z Łodzi do Lublina ponad 5 godzin,
a tu zaraz w maju Trójca będzie miał już 10 lat skończone...
A Ejmiśka latem dobije do swoich już szóstych urodzin!

Tutaj Hrabią jestem ja :)

Jaguś 2014



Alex chlebek z 2014

Dopiero co przecież Rude i Mefisia brałam od Jagodowej,
a tutaj zaraz u Mamy Isiunia także skończy 10 lat!
Salemcio ile ma towarzystwa od tamtej pory więcej...
W październiku 2014 miał świętowane 10 urodziny!
I wtedy dwa dni później mama przyniosła Amberka z działek.
A ja tego samego dnia od razu go zabrałam do Nas...

Isia u Jagodowej

Salem

Isia

Safi i Salem

Pandzia medytuje

Ten teraz rok też będzie pierwszym rokiem, kiedy
pierwszy raz w życiu będę miała rocznicę pożegnania.
Będę musiała przeżyć też i to, że pięć lat temu jesienią...
W roku założenia bloga jesienią właśnie dołączył...
Gdyby nie ta podstępna choroba to by był z nami,
ale też i pewnie nie byłoby maluchów ani Lunki...

Jagusio

Ejmisia


Jagusio jak jeszcze drapak miał słupek...


Pomijam już dojście innych kotów - fakt jest faktem.
Zmieniło się wiele, zdarzyło się także dużo...
Każda sytuacja też uczy czegoś nowego, niekoniecznie miłego.
Gdzie będziemy za kolejne pięć lat tego nikt nie wie.
Jedyne, co mogę zrobić to spojrzeć na pierwsze wpisy...
Wspomnieć, ale iść dalej, niosąc te kamyczki w kieszeni.

Dyskryminacja kobiet ;)
Salem i spółka

Integracja jeszcze 4...


Już jesteś?

MIZIAJ!

Zobaczymy, co nam przyniesie przyszłość, co zabierze...
Czy coś się zmieni, czy będzie na razie spokój,
czy coś zacznie się dziać - nie da się nic przewidzieć.
Ale mam nadzieję, że Ci, co nas długo znają...
...że lubią do nas zaglądać i nie znudziła im się strona :)


Jagusio

Mefisio w kocim domku


Jagusio nim wykończył słupek


A w kolejnych wpisach zobaczę, co wygrzebię ze starych folderów.
Tak to jest, jak się ma chaos na dysku, a zdjęć więcej niż wpisów...
Na koniec zdradzę jakie przygody były w słynnym 2014:
Isia miała zastrzyki, więc znienawidziła mnie już na wstępie,
a później Salem miał jakąś akcję z ogonem - trzeba było skrócić.
No i znalazł się wtedy jesienią Amberuś - nasz piąty Skarbek.

Aimee i Mefisio

» Czytaj dalej... »

Premierowe zdjęcia i wspominki 😻


Hej, hej!

W tym historycznym roku 2014,
Kiedy założyłam bloga byliśmy po zmianach.
U mojej mamy na jesień 2013 roku pojawiły się kotki.
Zaczęło się od Isi oraz Pandzi i Safirki później.
Salem został sam wtedy, bo zabrałam Rude i Mefa.

Isia w słońcu 

Isia i Salem 


Zdjęcia były głównie robione telefonem.
Sporo ich powstało z integracji Salemka z Isią.
Isia też oswajała się z nowym domem, ludźmi i kotami.
Pandzie znała z domu tymczasowego, a Safira miała być na chwilę.
Dzisiaj, ponad 5 lat później widzicie sami, że jednak na zawsze.

Isia panienka




Wierzyć się nie chce, jak ten czas leci!
A pamiętam jak wczoraj jak jechaliśmy po te koty.
Zaznaczam, że to są korki z Domu Jagodowej, czyli mojej mamy.
Jak zaczynałam bloga prowadzić było tam ich 4.

Pandzia polująca

Isia czeka na śniadanie 

Isia drapakowa
Już drapak zdemolowany

Salemek


Salem musiał znieść podzielenie się królestwem z damami.
Wcześniej miał do towarzystwa moje koty, bo wynajem.
Gdyby nie to, że czekaliśmy na swój własny kąt to nie wytrzymałabym.
Ale później nadszedł czas i w 2013 wiosną zabrałam moje misie.
A mama myślała i myślała i znalazła Isię na ogłoszeniu.



Jednak Salema serce zabiło do opieki nad małą diablicą.
Tak, to czarne małe - wywołało w nim instynkt dziadka.
Wychował ją na swoje podobieństwo...
Tylko, że Salem nie sika, jak ma zły dzień albo coś.
Safirka jest trochę jak Ejmisia i Bułka u Pantery - ona musi.

Aaaale się pospało...

I co teraz?

Teraz by się coś zjadło...

Mała Safirka



Tych zdjęć jeszcze na tej stronie nie było, wiec premiera!
Sporo mam ich po folderach porozrzucane.
Dużo tu ujęć właśnie z 2013 i 2014 - wiele się zmieniło.
Ale grunt, że koty zdrowe po przygodach wtedy.

Safi i Salem

Isia



Jakie to przygody? Zapytacie...
Myślę, że opowiem Wam następnym razem.
Teraz mam nadzieję, że wyjaśniło się nieco - na blogu sa dwa kocie domy.
U mojej mamy mieszkają tu wspomniane oraz Buba, Gabrielle i Sówka.
A blog powstał, bo zabrałam jej moje i chciałam robić mamie taki album.
Wiecie... Do kotów nawet na tym czasie się przywiązujemy.

Do napisania! 😽

💛 Licytacje Cudeniek na jedzonko dla 108 kotów: 💛
» Czytaj dalej... »

Popularne posty