Zleciało nie wiadomo kiedy 🐱😺

Witajcie w ostatni dzień Maja!

Piorunek miał ostatni antybiotyk i na szczęście jest ok.
Aleksik dostaje probiotyk, ale nadal sprzątam kupki.
Motylowa nadal odczuwa te swoje leki na zapalenie żołądka,
ale ma się zgłosić po 10 do szpitala na chirurgię na badania,
a co z tego wyjdzie to zobaczymy - na razie trochę stres.
W aptece majątek, ale leki na trzy miesiące na serce są.
Kotkom też zaraz zamawiam Smillę i Calitti na czerwiec,
z nadzieją, że się żaden misiek nie posypie po drodze...

Piorunek

Lunka


Yuumi

Sansa i Aimèe 

Sansik

Purka


Piorunek i Morgana


Jutro Dzień Dziecka, a te kociaste i niekociaste dzieci rozpuszczone,
więc mają właściwie święto cały rok - co tutaj świętować? ;D
Dostałam od Dziecka breloczek Lucky Cat - kotka z podniesioną łapką,
a Dziecię też cośtam sobie wybierze, bo tak to nic mu nie brakuje.
Kociaste mają luksusy w postaci dobrej karmy i żwirku lawendowego.
A opiekę medyczną mają pewnie lepszą niż ludzie - żyć nie umierać ;)



Aleksik, Chessur, Piorunek,
Morganka i Cirilla

Morganka



Cirilla




Obejrzałyśmy fajny "Dobra osoba" z Morganem Freemanem,
Na Netflixie dobry film "Odkrycie" i serial "Czarny Punkt".
Zaczęłyśmy miniserial "Eric", a ja obejrzałam "W gorsecie"
i "Między nami  góry" z Kate Winslet - oba filmy dobre. 
Czytankowo leci drugi tom o Madsie Voortenie i "Cranford",
a "Grzechót" czyta teraz Motylowa i ma coś napisać od siebie.



Aleksik i Czesio







Lunka

Kotki sobie polegują jak to na domowe leniuchy przystało.
Obserwuję, ale nic na razie się nie dzieje - i niech tak zostanie.
Czesio brał przez tydzień VetoMune, bo kichał, ale minęło.
Dzisiaj już nabyłyśmy wiatrak, żeby przygotować się na upały.
A inne sprawy na razie poczekają, bo wypłata zwolnieniowa
to jest naprawdę do niczego sprawa - szkoda gadać...


Aleksik nasz 15 letni









Trzeba sobie jakoś radzić, ale jak trzeba to damy radę.
Grunt, żeby kotki miały zapasy, a Motylowa leki.
Stresuje się pobytem w szpitalu, ale co można zrobić, jak trzeba.
Ważne, żeby ktoś mądry tam decyzje podejmował, a nie studenciak.
Bo ten ostatni geniusz tak dał skierowania, że trzeba było szukać kodów
na tych jakiś epacjentach zamiast wydrukować jak człowiek kartki.
Gdyby nie wizyta u rodzinnego to by się nie wiedziało o skierowaniach...
Będzie dobrze, mówię jej, i powtarzam teraz sobie Będzie dobrze.

Cirilla mój Dajmon ;)

Zdrowia Waszym Kociastym i niefutrzastym podopiecznym życzymy!
No i każdy z nas ma w sobie dziecko, więc coś miłego się należy ;)
Wszystkiego Dobrego!

A nam dodatkowo mija 15 lat od kiedy mieszkamy razem. :)

Mefisio w 2009 mały Dajmon 💜

I od adopcji Mefisia naszego pierwszego Kotka 🖤

» Czytaj dalej... »

Kocie dziecko nastraszyć musi... 🐱

Witajcie sobotnio,

Piorunek był szpitalu, dzisiaj odbiór - i czekamy na jego kupkę.
Wszystko szybko się zadziało, że w czwartek tylko w komentarzu napisałam:
Piorunek zaczął nam zwracać nagle żółtym, a była głodówka, 
bo Myszer miał zabieg i została zaniesiona na 8 w czwartek,
i wystawiła innym kotom Motylowa miski, a Piorunek zwraca,
je i zaraz zwraca karmę z takim żółtym, ale wróciłam i dalej tak,
więc jak o 16 nadal tak zwracał już pojechał Młody z nim do Weta.
No i kroplówka w czwartek, a wczoraj, ponieważ całą noc w domu to samo
to już Wet po kroplówce postanowił. żeby został na obserwacji. 
Podejrzewamy, że na głodówce coś gdzieś wygrzebał, ale pomysłu brak co.
Venda też zwracała żółtym stąd też strach i stres od czwartku...










Myszer została odebrana wczoraj i wszystko jest ok.
Ma ząbka mniej i znów szefowa rozstawia towarzystwo po kątach.
Odsypia w przerwach szefowania, a tak to wiadomo wali kto zasłużył.
Trochę stresu było, bo to ciężki pacjent jest, a oni ją tam znają
- w końcu pół roku w klatce tam mieszkała zanim ją zabraliśmy.
Nie wiem, który ząbek zniknął, bo nie ma szans zobaczyć,
a u Weta po uspokajaczu dopiero zobaczyli dokładnie co i gdzie.
Trafiła się nam prawdziwa puma w niepozornie małym ciałku...











Poza tym towarzystwo dokazuje tak, że jest nieciekawie...
Suszarka zrobiła sepuku tyle razy, że stoi ledwo powyginana.
Trzeba będzie po wypłacie coś zobaczyć wytrzymalszego,
bo już drugi raz nie kupię viledy z allegro - kółka poszły pierwsze.
Jak znacie pionowy kotoodporny model to dajcie znać...
Kolejna ofiara to wiatrak pionowy - został przewrócony i padł.
Nie działa mimo, że samo pikanie działa - coś w środku pękło.
W pokoju od południa pod dachem nie da się żyć przy upałach.
Kolejna rzecz doszła do listy przy zawirowaniach wetowych...
Szukamy czegoś co nie zabije rachunkami i ceną,
a będzie wydajnie się kręcić i chłodzić cały pokój przy saunie.











Oglądaniowo nic nie polecę, ale czytankowo czytam fajną książkę.
Motylowa czyta Silmarilion, a poza tym nic się nie dzieje.
Zdrowotnie sprawy w toku, czyli będą badania itd - trzeba czekać.
Ale takie gdybanie, jak będzie coś wiadomo to napiszę, 
na razie osłabienie trzyma, przyzwyczaja się do leków na serce.
Prześwietlenie kręgosłupa, badania krzywej cukrowej etc etc...
Grunt, żeby jak coś znajdą to dobre decyzje lekarz podjął
i dobre leczenie dał z efektami, a nie bujaniem się dalej...











Piorunek w domu odsypia po zjedzeniu saszetki delikatnej dla brzuszka,
a reszta ekipy jak zwykle odsypia zmęczenie nocnymi szajbami...
Obserwujemy go i w poniedziałek ma Pioruniasty kontrolę,
ale chyba dobrze jest, bo nawet się bawił piłeczką i mruczał...
Młody z Dziadkiem na rybach, więc naszykowaną mam rybkę z cebulą
i chlebek sobie kupiłam i takie dania będą cały weekend.
A Motylowa też tam coś swojego na tym keto gotowanym pichci.
Planów na razie nie ma, dziecię wybyło, recenzja napisana,
a ja się zastanawiam, co przeczytać, ale Mads Voorten kusi...






Jeśli lubicie Stranger Things to polecam "Grzechót" :)

I mam nadzieję, że kociaste się uspokoją i nie będę mieć dreszczy na myśl
o słowie "weterynarz", "kroplówka", "dopisane do rachunku leków/zabiegów"...
A jeszcze Luna do umówienia, ale to w poniedziałek.
Sansa się czuje dobrze, więc na razie nie będziemy jej stresować.


Odnośnie jutrzejszego święta:

Kocie mamy
Franciszek Klimek

K o t y. Blisko człowieka, a przecież
jakże często ich los łzy wyciska.
Dobrze chociaż, że są na tym świecie
Wysłanniczki świętego Franciszka.

Strudzone własnym ciężkim życiem,
oszczędzające na jedzeniu,
wychodzą wieczór, aby skrycie
ulżyć kociętom w ich cierpieniu.

Od ust odjęte resztki jadła,
kupione za ostatnie grosze,
zaniosą kotce, by nie padła
– wzruszone małych kociąt losem.

Sercami otwierają bramy
człowieczych sumień – gdy zamknięte –
anonimowe Kocie Mamy,
niedocenione Kocie Święte.

Nie znajdą miejsca na pomnikach,
i c h na cokołach nie ujrzycie
w piwnicach, szopach i śmietnikach
ratują smutne kocie życie.

Z całego serca je pozdrawiam;
życzenia składam im najszczersze
i im to własny pomnik stawiam
moim serdecznym dla nich wierszem.


Spokojnego weekendu!
» Czytaj dalej... »

Popularne posty