No i chyba mam już dość lata 😸


Hej, hej!

Daję znak, że żyjemy... Choć ciężko żyć w duchocie.
Koty też mają dość totalnie... No nie ma siły i już.
Od przyszłego tygodnia załatwianie papierków,
a potem chyba powrót do pracy - to dobrze dla wypłaty.
A czy mnie nie będzie nic napierniczać nie wiem.






W domu niestety w taki upał się jest do niczego...
Człowiek czyta, ale oczy się zamykają, ogląda - też.
Zaczęłam Heksalogię czytać i już się wciągnęłam,
a serial nadrabiam "Walking Dead" - jedyne co się da.
W ten upał nie da się jakiś górnolotnych produkcji...







Kotki w najlepsze rozrabiają wieczorem i nad ranem.
Kuwety po prostu są wykańczane przez picie i picie...
Nie wyrabiam ze żwirkiem, zaraz będzie znów zamówienie.
Dobrze, że dali jakieś rabaty - zawsze to jest te 5%...
Poza tym szajba albo spanie, nie ma nic pomiędzy...







Mefciu uważa, że w upał trzeba kotka tulić.
I nie da się pogadać z gościem, bo zaraz wraca
i krzyczy, że jak ja mogłam kotka zdjąć...
Poza tym zdechlizna i nicniechciejstwo trwa.
Co rozsądniejsze koty nie świrują - tylko młodzi...








Dziecko na wakacje gotowe - to najważniejsze.
Nie planujemy żadnych wyjazdów - Koteczki kochane,
a poza tym trzeba odchorować chorowanie - wiadomka.
Nic na razie nie wiemy o tym kiedy wolne, ale jest szansa,
że wrócę do pracy na dwa trzy tygodnie i wolne.








A jak tam u Was? Dajecie radę?
Ja idę sobie nalać kolejny bidon wody i necik,
poprzeglądam, co tam u kogo słychać...
A jutro jakiś weekend kultury, może się połazi,
oby tylko darmowe były te atrakcje...

Ciao!
» Czytaj dalej... »

Ciężki to był tydzień, ale zakociany 🐈

Hejo,

Upał nas zabija, co widać na obrazkach.
Poza tym straramy się przeżyć upał.
Butelka z wodą i książka - obecnie kończę
pierwszy tom Heksalogii o Dorze Wilk.








Kotki z upału dostają szajby, Emrys jak widać.
On potem śpi jak jest upał i w nocy się mści...
Znaczy wykańcza wszystkich swoją szajbą,
a za nim biegnie Morfi i Chess i Niki i Sher...








Najlepiej jest u Młodego, bo on ma pokój od północy.
Tam się da w miarę oddychać w dzień, ale teraz...
Wszystko paruje i wszędzie jest koszmar.
Słabo mi na myśl o powrotach z pracy po 13...









Po tygodniu rehabilitacji mam wrażenie,
że te ultradźwięki coś tam ruszyły, zobaczymy...
Chłodzenie i laser to akurat żaden kosmos.
Mam nadzieję, że to pomoże i wrócę do pracy.









W domu owszem, czytam, kotki są kochane,
ale jakoś tak... No szkoda wypłaty pociętej.
Poza tym ja lubię pakować, bo praca zostaje w pracy,
robię swoje i wychodzę - ile spakowane tyle jest.







Ciężki ten tydzień był, ale wkładki odebrane.
Awaria pod zlewem, co mi karmę wypłukała za szafki,
na szczęście mi Tata pomógł i naprawił, a karmy mam zapas, 
więc kotki będą żyć i tak są za okrągłe coś...

Idę paść po tym upale.

A jak tam u Was?
» Czytaj dalej... »

Popularne posty