Najgorsza w tym jest bezsilność 🍂


Witajcie sobotnio!

Oj dzieje się nieco u nas, ale nie opowiadałam,
jest lepiej, więc chyba już mogę - mama i babcia mają wirusa.
Są w izolacji, ale mamie gorączka ponad 38 odpuszcza,
babcia miała maksymalnie podgorączkowe stany -
wbrew pozorom u mamy jest gorzej niż u babci - więc...
Ten wirus to nie jest żadna ściema - testy wyszły.






U nas w pracy też cośtam się zaczyna, więc były testy.
Mi wynik przyszedł po pięciu godzinach negatywny,
ale ciekawa jestem co będzie w poniedziałek - bo są pozytywne.
I wiemy kto, bo sam Dyrektor miał gdzieś rodosrodo i powiedział,
więc ja miałam kontakt ponad tydzień temu w szatni,
a także pierwsze dwa dni tygodnia - mamy miniprzyłbice,
ale wiadomo, że to można o kant dupy sobie roztłuc.





Niestety przy pracy fizycznej najbardziej lubię pracować sama.
Nie muszę się wtedy pilnować czy trzymam te dwa metry,
ale i tak jako taki kontakt zawsze jest, no zobaczymy...
Ja nadgodziny chętnie jakby mi więcej płacili, ale czekamy.
Jak się czegoś dowiem to napiszę, a na razie zmęczenie,
bo wczoraj stres mnie zabił - psychicznie się podniosłyśmy
sprzątając sobie dzisiaj kuchnię i łazienkę prawie na błysk.





Cykanki dzisiaj także historyczne z początków mieszkania...
Ludzie jak ja miałam pusto! Same meble kilka na krzyż i już...
Teraz jest bardziej domowo i przyjemniej, nieco zagracone,
ale ja nie wiem, jak można w takim mieszkaniu z katalogu.
Dla mnie to jakoś tak dziwnie, obco, nie wiem sama,
trzeba widocznie lubić taki ład i porządek - ja nie mam czasu.





Wczoraj relaksacyjny wieczorek z Młodym i świąteczne bajki.
Na Netflixie pojawiło się dużo fajnych animacji - fajne i zabawne.
Święta z kosmitami, a także coś z gnomami - polecam.
Później odcinek Sabriny i poszłam spać, ale nie, musiałam...
Musiałam włączyć sobie do spania Deezera i w efekcie
słuchałam przez kolejną godzinę czy dwie starych płyt...





Organizm chyba tego potrzebował by usłyszeć znajome,
dawne, znane głosy, bo jesteśmy zestresowani, bombardowani.
Wszędzie na około nic dobrego, same paniki z wirusem,
w pracy też napięta atmosfera, a teraz to się zacznie, więc...
Ale Ikea istnieje, nie hamuje więc i my nie hamujemy, a co.
Jak zawsze wszystko potrzebne na wczoraj - i dobrze.





Misiaki zdrowe, śpią po kątach i włamują się do szafek.
A ja czekam na paczkę z Nikitą, bo trzeba uciekać w czytanie.
Młody się nieco w czytanie wciąga z oporem, może coś...
Ja już kolejny tom Zapomnianej Księgi, więc jakoś to leci.
Mogłoby się uspokoić nieco to wszystko - głowa boli częściej,
a końca nie widać tych rewelacji rządowych i covidowych.


Bądźcie zdrowi!



8 komentarzy:

  1. Przez chwilę się zastanawiałam co tak tam pusto w tym mieszkaniu, chyba nie Twoje... :). Zdrówka życzę całej rodzince (człowiekom i koteckom)!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja chyba wtedy nawet suszarki na pranie chyba nie miałam jeszcze. Teraz to już nawet tamtego dywanu nie ma, pomijając ściany że zlikwidowałam sałatę. Dżunglowe pnącza zabijały. Albo dzikie to miały być. Rzeczywiście dzikością waliło po oczach.
      Fakt, że od tych pierwszych miesięcy dokupiłam też regał i poprzestawiane wszystko. Ja nie mam jakoś mocy, żeby mieć czysto i nieskazitelnie jak u np Amyszki. Niektórzy umieją w minimalizm mi nie wychodzi .
      Wszystkie rzeczy potrzebne XD

      Usuń
  2. Dużo zdrowia życzę też, w ślad za Małgosią. Trzymaj się dzielnie, no trzeba i już. Niełatwy to czas, ale jest dla kogo i po co go przetrwać. 💚 Rzeczywiście pusto i zielono, jak nie u Kocurka.💚

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocurek ma na szczęście od 4 lat oliwkowo. To foty z 2013. Sama się dziwię że tak pusto. Ale możliwe że u nas pusto, a u Młodego była bomba rzeczy przewiezionych. Teraz już nie ma tej kanapy, no i poprzestawiane biurka inaczej. Skrzynie spod okna zabrałam potem ze środka pokoju zabrałam. Ciężko się jakoś tak ugładzić jak mam opór zdjąć z suszarki rzeczy i schować do szafki, gdzie zaraz się wlamia koty. Z suszarki się najwygodniej cały tydzień zdejmuje.

      Usuń
  3. Wiewiórko, nikt tak mnie nie wystraszy jak ja sama siebie;) Mama i babcia przechorowały i wyzdrowieją. Jeśli cię coś dopadnie, też przechorujesz i wyzdrowiejesz. I będziesz miała z głowy. Nie taki wilk straszny. A czort wie co te testy testują tak naprawdę. Łykaj tran, wit. C i będzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przechorować trzeba i tyle. Ale ja się tam nie boję, gorzej, że to jak wtedy w lutym miałam przy grypie, nie można nic tylko wyleżeć i przeczekać. trochę jak z grypą żołądkową. tylko strachu trochę, bo w tv jednak straszą bardziej niż to warte - tv nie oglądam, ale w pracy atmosferę czuć. Ciekawe ile jutro osób przyjdzie po piątkowych testach...

      Usuń
  4. Ja miałam kontakt z osobą zakażoną i się nie zarazilam, więc może i u Ciebie będzie ok. Sama już nie wiem co o tym wszystkim myśleć, niby nie można się ciągle bać i trzeba wyluzować, ale z drugiej strony nie ma się pewności, że to akurat ja przechoruje spokojnie, bez powikłań.... ehh ciężkie czasy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie wiem... w pracy cyrk. Nie wiadomo na co testy robili prywatnie teraz afera, bo ktoś zakażony, i już udawać, że się nie miało kontaktu, bo nie chcą ludzi na kwarantanne wysyłać... Czy ja wiem czy tą mądre jest...

      Usuń

Zostaw po sobie odcisk łapki 🐾, będzie nam miło! 🐱
🧚🐈🧝🧚‍♀️