Witajcie niedzielnie,
» Czytaj dalej... »
u nas właściwie bez zmian - zmienił się miesiąc.
Dziecko ma nową szkołę, klasę i nauczycieli...
Problemy z elektronicznym dziennikiem i planem lekcji.
Codziennie czekają całą klasą na plan...
To jakaś kpina - nie dostali wydrukowanych.
Jakiś chaos w tym liceum i już mi słabo...
Na podręczniki używane majątek, ale trzeba kupić.
Nowe są po 50 zł w górę - oszaleli...
Ćwiczenia nowe i właśnie ceny podobne - zależy od przedmiotu.
Języki obce najdroższe, ale akurat to jest ważny przedmiot.
Kolejny miesiąc oznacza kolejne rachunki, a teraz się nałożyły.
Trzeba zrobić zapasy karmy i żwirku - więc działamy i wystawiamy.
Na Vinted coś wpada, więc zapraszam do zerknięcia co jest.
Karmę zmieniam, bo jaśnie państwo zmieniło zdanie...
Więc wracamy do bezzbożowej kaczki - może drób się przejadł.
Mokre muszę też zamówić, bo już końcówka ostatniego zakupu.
I muszę pomyśleć nad czymś, bo mi chrupie w kolanie...
Może jakiś kolagen nie wiem...
Jeśli chodzi o filmy nic na razie nie polecę, bo to był szalony tydzień.
W pracy tak jakoś duszno, ciepło, a jeszcze pakowanie i przebieranie...
Do tego wkładki muszę zamówić, bo chyba już czas
- pięta daje czadu swoim pulsowaniem po pracy...
Więc po pracy właściwie czytam kilka stron Mogiłki albo Hail Mary i zasypiam.
Dostałam książkę do recenzji, ale pokażę ją w następnym wpisie.
Zaczęłyśmy z Młodym oglądać jeszcze raz DARK - bardzo mu się podoba.
Zaopatrzona w jesienny kocyk i zapasy herbaty czekam na zimno.
W tym tygodniu jeszcze ma być nieco upału, więc...
Teraz druga zmiana, więc może od rana coś ogarnę.
Ciężko się przestawić, ale z drugiej strony można spać dłużej.
Sama nie wiem, jakoś męczące te ostatnie tygodnie.
Pewnie stres szkolny, Myszerkowy, a do tego pracowy i rachunkowy...
Przydałoby się jakoś odpocząć od tego wszystkiego.
Taki urlop od życia by się przydał na kilka dni.
No, ale cóż...
Wrzucamy różności, więc zapraszam na nasze bazarki
Dziękuję nieustannie też za udostępnienia 💐






































