Hej, robię wpis, żeby tu pisać aktualizacje,
w komentarzach pisałam, ale tam mogą ginąć. Po weekendzie Mysz została w pon rano zaniesiona na badania, jest tam od poniedziałku. Będę dopisywać co się dowiem... Od początku:
Mefisto jesienią w 2022 r bardzo nam chorował, co rusz szpital, ocierał się co rusz o Kosę Morta... Odwiedzaliśmy go w szpitaliku i tam pewnego dnia w Halloween Młody dojrzał w klatce srebrnego Kotka. Uznałam, że to czyjś, ale niech sobie głaszcze... Pewnego razu spytała Motylowa Wet co z tą Kotką, czy ona ma domek - i okazało się, że nie! Młody sam podpisał umowę adopcyjną, powiedział, że bierze ją na siebie - Miszka tak dostała na imię, bo wygląda jak mały niedźwiadek. Po sterylizacji i szczepieniach zamieszkała z nami 2 listopada 2022 r. Wieku nie ustawiam na suwaczku, bo nie wiem ile ma lat.
Trafiła latem 2022 w ciężkim stanie do gabinetu, kot się kiwał i umierał jednym zdaniem. Świerzb, była brązoworuda - tak silna awitaminoza, miała zapalenie płuc, lało się po prostu oczami, nosem, wszystkim... Miała antybiotyk w kroplówkach - cudem odratowana. Ten, kto przyniósł miał odebrać, ale kontakt się urwał... Kotek został więc właściwie porzucony w gabinecie.I tak to się zaczęło w 2022. Myszka często, a to koci katar, a to przeziębienie. Aż zaczęło się jakieś dwa lata temu z zębami, walczyliśmy, miała trochę usunięte, nic to nie dało, miała leki na chorobę autoimmunologiczną... Psikałam i smarowałam, było lepiej z tymi specyfikami. No, ale niestety wyniki dziwne dalej, kolejne usuwanie i wtedy się zatrzymała na stole. Ale udało się ją zreanimować. To było rok temu. Od tamtej pory już równia pochyła... I w kwietniu podjęliśmy leczenie na FIP. I tu już jesteście na bieżąco. Zaraz minie 4 lata od dnia adopcji.
Wrzucam kilka zdjęć, żeby nie było pusto.
Na stan dzisiejszy środa rano, mam na drugą zmianę, więc piszę:
Eh, staram się być gotowa na wszystko, bo FIP ponoć raczej nie wraca w tej samej postaci. Czytałam, że jak wracać to inna postać niż była - mokra np. U Wet powiedzieli mi, że wygląda na to, że lek nie zadziałał albo to nie było to. Jeśli trzeba by kolejną serię to w dużo większej dawce... W razie co mam na początek na jej leki. Sytuacja ogólnie nieciekawa jest, ale ja się skupiam na Myszce. Ona jest najważniejsza. Niech badają i szukają...
Nie pamiętam czy pisałam, ale Daenerys teraz będzie miała kontrolę, i tak samo Ejmisia. Na szczęście nie liże sobie łapki, a zastrzyki robię jej bez problemu jak je rano saszetkę. To dobrze, bo w kołnierzu gubiła równowagę i leciała mi na boki, jakby dostawała paraliżu. Ma 13 lat, nie chcę jej męczyć. A u Daenerys wraca ten ciemny nalot, więc pewnie będziemy umawiać wyrwanie...
Będzie też badanie krwi Aimee, żeby zobaczyć, jak te nerki. Ona sporo lat, więc też może być różnie. Nie nabiera masy, cały czas w okolicach 3500. Wzięłam ją od Młodego, zaadoptowała się do stada z powrotem, ale siedzi głównie na szafie na pudełkach. Znam to, Amber jak był chory też siedział na wysokościach i nie chciał, żeby go ruszać. Ma swój rytuał, kiedy jej daję saszetkę rano i przed snem i tego się trzyma. Czasami przyjdzie w kuchni do mnie na kolana. Ale tu w pokoju nigdy, a jak już to jak coś oglądam w weekend.


Cokolwiek się będzie działo, wiem, że zrobiliśmy i zrobimy wszystko. Tak, jak zawsze walczymy o każdego kotka w stadzie. Nie mamy czarodziejskich mocy i nie możemy zdziałać cudów.
To my jesteśmy dla nich, a nie one dla nas. Mimo wszystko zawsze się boję i sobie nie wyobrażam świata bez... Ale wtedy przypominam sobie moje stado po drugiej stronie. Nie mamy mocy, by zatrzymać przy sobie je tak długo, jak byśmy chcieli. Bo czy nie szkoda było mi Amberka? On miał pustkę w oczach... I nie chciałabym jej już nigdy u nikogo zobaczyć. Każdego nam szkoda - kochanego Mefisia, Salemka, Sherlocka, małęj Nikusi, Jagusia, Alexa, malutkiej Vendy, Amberka, i Sansy. Dla każdego zrobione zostało wszystko... I tego się musimy trzymać.
linki pomocowe:
vinted:













To już cztery lata z Myszką? aż się wierzyć nie chce, pamiętam jak ją przygarnęliście, wydaje sie że dopiero co... I tyle już przeszła, delikatna biedulka... szkoda koteczka, ale zawsze człowiek ma jeszcze nadzieję, że będzie lepiej. Trzymajcie się wszyscy, zdrówka dla koteczków i człowieków!
OdpowiedzUsuń