Wspomnieniowy piątek :)
Edit: Z Amberka wymazu nic nie wyszło, dostał zastrzyki i obserwować.
A wet się konsultuje i będziemy działać dalej.
Dzieki przypomieniom Google takie foty się odkopuje z 2009 :)
To tak wspominkowo, bo dziś wieczorem wizyta z Amberkiem u weta...
Tu miały pół roku dranie i bylo ich 3, foty z Łodzi :)
Miłego piątku!
Nasza Safirka kuleczkowa... ;)
Na miły petunio i weekend kolejny kotek z Domu Jagodowej.
Dzisiaj przychodzę do Was z sesją Safirki.
Nieco charakterna to bestia, bo łypie czy nie ma Sówki w pobliżu.
Panny nie za bardzo się lubią, dlatego Sonia ma łazienkę dla siebie.
Podobnie jak Safirka - Salemek też za Sówką nie przepada.
Ale jak wiadomo wychowanka też czasem w czerep dostanie ;)
Walczyła nam dzielnie dziewczyna ze struwitami,
więc prosimy o kciuki, żeby to cholerstwo nie wracało! :)
Macie już drobiazgi pod podusię lub choinkę? =^.^=
Miłego i dużo ciepła! ;)
Wszak zima się zaczęła!
PS. Jutro mamy Weta z Amberem, eh... Damy znać.
Czekamy na wyniki... i ogłaszamy!
EDIT: Jaguś struwity nadal, jutro silniejsze leki do odbioru. 😿
~~~~
Wczoraj byłyśmy u weta z Amberem,
no z lekka lepiej po zastrzykach w sobotę, wymaz do badania pobrany.
Kolejna wizyta w środę, a z wynikami mają dzwonić...
Jagusia mocz też zaniosłam i tak czekamy...
Najgorsze jest to czekanie, bo u Ambera może to jakiś polip albo gorzej...
A możliwe, że trzeba będzie rtg zrobić i to badanie takie przez nos.
Bo za długo to trwa i tylko z jednej strony zawsze ten glut i węzeł puchnie... :(
Więc psychicznie leżymy jak Sher, Sansa i Ejmi na zdjęciach.
Z jednej strony magia świąt się zbliża i jakoś tak nas nie za bardzo może porwać,
a z drugiej Amber taki biedniutki jak ma atak...
I jeszcze biegałam i szukałam Oxycort A dla Aleksa - nie ma w aptekach!
Mama ma poszukać, bo pracuje w pobliskim mieście, więc może akurat...
Ma może ktoś niewykończone opakowanie? Uratowalibyście nas!
W aptekach mówią, że nie ma zamiennika a z tym kremem do oka jest problem zamówić! :(
A kolejne ogłoszenie jest takie, że Amber jednak nie potrzebuje Filoxtide,
może znacie kota albo człowieka, który by potrzebował?
Poniżej wklejam zdjęcie jaka to wersja, dosłownie dawek użyłyśmy 10-15,
a opakowanie zawiera 120 - szkoda, żeby się zmarnowało, a kosztowało 37 zł :(
Może chociaż za 30 z wysyłką ktoś odkupił?
Ehhh, oddzwoniłby już ten wet... :(
Trzymajcie kciuki za Ambusia!
Wspomnieniowa niedziela :)
Czyli post z cyklu, jak to się w kuchni rządzą koty. Bo gdzie można się rządzić, jak w kuchni jest centrum jedzenia i kupkowania się (kuwety kotów, bo łazienka za mała, żeby cokolwiek tam wcisnąć).
Co prawda jest to wspomnieniowa nieco sesja, bo z pierwszej jesieni w 2013 r w domku na zawsze :)
Myślałyśmy, że się ten remont tam nigdy nie skończy...
Największy zachwyt u nas i u kotów chyba do dziś budzi widok kasztanowców za oknem...
Tak kiedyś ślicznie za oknem było jesienią... Teraz już drzewa brzydkie, widoki niefajne :(
Widać jakie młodziaki? I miseczki z PEPCO takie fajne miały, ale przyszedł Amber, a on miski te niestety przewracał, więc zaniosłam Jagodowej dla jej kotów, tam wariaci nie bujają misek ani się na nich nie kładą.
Dopiero co się oswoiły z obecnością Ejmisi w ich życiu - tu jest malutkim półroczniakiem! :)
Ten, że tak nazwę, wentylator łazienkowy nadal jest w użyciu! Codziennie Ejmisia podgląda (jak i inne koty też) ludzi w łazience przez tą dziurę.
A tak z teraźniejszości to jutro mamy wizytę u weta z Amberem i czekamy na wyniki moczu Jagusia, więc jutro napiszę więcej.
Dzisiaj powspominajmy młodziaki wersja 4.0 :)
Też lubicie tak stare zdjęcia odkopać? :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Popularne posty
-
Hej hej, zdjęcia miały być do innego wpisu, Ale od kilku dni walczymy z kupą. A dokładniej maleństwo ma biegunkę. Wczoraj na alarmów do weta...
-
Witajcie piątkowo, dziwnie mi się chodzi do pracy na dwie zmiany... Ale pocieszam się, że dzisiaj jest piątek. Niestety, ale rozwala człowie...
-
Witajcie niedzielnie! Żyjemy, oczywiście, jeśli tak można nazwać wegetację. Po pracy wszystko w pralkę i człowiek do wanny, a potem się poło...
-
Poniedziałek 4.01 O boże miałyśmy chwilę grozy. Ejmisia była u weta na awaryjnym normalnie. Ma jakiś ropień i krwiak na boku. Nie wiemy co ...
-
Hej, hej! Oficjalnie nam się zaczął długo wyczekiwany urlop. Ostatnie dni mnie wykończyły też piekarnikiem w pracy. Pomijam już same kwestie...
-
Byłem grzeczny jak aniołek na pobraniu krwi. Nic nie jojczałem i dałem sobie ładnie pobrać krew. To jest opaska pomarańczowa. Potem dałem so...
-
Maluchy w szpitaliku, Pod poprzednim wpisem w komentarzach aktualizacje. Tu zostawiam zdjęcia zanim chorowały. Oby było ku lepszemu!!! 💚💚...










