Hej, hej!
Dzisiaj będzie o toreBeczusiach na chrupki
i żarcie wszelakie wykańczających kuwety...
Za dnia niepozorne to i kochane, wieczorem też
- a to się przytula i mruczy, a miski same pustoszeją...
I kuweta sama się zarąbuje jak nikt nie patrzy 🙄
Więc jedzie kolejny żwirek i kolejny worek karmy,
bo ile można - codziennie miski wymłucone do czysta.
Wody też ubywa w miskach non stop, a w kuwetach dowody,
oj pójdę ja z torbami z tymi torebeczkami na żarcie i inne...
Ale co zrobić - trzeba planować jak zabezpieczyć się!
Wypełnąć trzeba z nory i buciki ocieplane rozchodzić.
Takie fajne są, że rozważam drugą parę na zapasik,
bo ja nie wierzę, że otworzą sklepy w tym roku już,
ani że dzieciaki wrócą w grudniu do szkoły - niet na 100%.
A miałam kiedyś fajne zimowe, co się popsuły po zimie,
a później drugich takich samych nigdy nie znalazłam...
Ostatnio w ruchu: Sabrina jest oglądana i FRIENDS.
Muszę sobie coś znaleźć dla samej siebie, bo cosik ostatnio
ciężko się skupić na czytaniu i bym się pogapiła w coś.
To nie jest wina książki, tylko po prostu nastrój jakiś taki
spaniowy ogarnia i poczytać to jest za dużo, a serial...
Pod kocem z kotków zasypiam, a budzą mnie o 4.
I mimo, że dzisiaj wolne to 4.15 puszka była podana
i nie dałam się nabrać później, że puszki nie było...
Bo kuwety same mówią za siebie, ale to każdy wie,
kto ma teraz kociuchy obżartuchy i kupciuchy... ;)
Rozważam rozpoczęcie jakiejś kociej lekkiej lektury,
ale to muszę na mój regał zerknąć co tam mam...
Polecam niedołącznie Kota Boba, a także Kota Alfiego,
serii o Kocie Salomonie też nie można zapomnieć.
Chyba czegoś takiego właśnie potrzebuję by uciec.
Trzymajcie się ciepło!


























































































