Chwarny Dzień Młodej Trójcy 💗


Hej, hej!

Poza tym, że straciłam głos to jeszcze sporo się dzieje.
Głos to najmniejszy problem, bo to jutro lekarz
i pewnie antybiotyki pójdą w ruch...
Ale tak to jest jak się biega jak kot z pęcherzem
do tego z kotami w transporterze...





Ale od początku: w ostatnich dniach odkryłam kilka..
jakby to nawać "kuwet" Chessurka, ale człowiek myśli,
że kotek mały, że rośnie, że wpadki się zdarzają...
Do póki Chessur nie zaznaczył łóżka, a Sansa w odwecie mnie.
Czyli jakieś te kocie feromony poszły w ruch tak szybko?!





No to dawaj do lecznicy, gdzie ponoć w tym roku koty właścicielskie
są na koszt miasta sterylizowane tylko zgłosić się wystarczy, ale nie...
Akcja już się skończyła, a teraz to około stówy od kotka,
ale jak ja mam na trzy na raz tak móc zrobić taką atrakcję!?
Ale i tak umówić się z wyprzedzeniem tygodniowym itd...





Ale pobiegłyśmy do lecznicy, gdzie trzy adoptowałyśmy,
gdzie się urodziły z dzikich kotek dokarmianych łapanych,
a tam mówią, że od razu do nich trzeba było, że kotki są pod opieką,
więc jakby w pakiecie i to jest, więc koty przynieść jutro o świcie,
nie przejmować się - nie jest za wcześnie - zdarza się w 4 miesiącu!





No to kamień z Serca i głos z gardła - wczoraj wstałam bez.
Więc dzisiaj mamy szpitalik w drugim pokoju, ale one się dobrze czują.
One chcą wejść wszędzie, gdzie się tylko da i nic im nie przeszkadza.
Nikusi kubraczek owszem, ale ona dzielnie lezie, a co!
Bracia już biegają i szarpią się w koszykach, bo skoków nie wolno.





Więc nawet nie zdążyłam się zabiegiem Nikusi zestresować.
Ale przynajmniej wszystkie na raz solidarnie przegłodzone,
i w końcu uspokojone na pewno... Oby!
Bo jak Chessura gdzieś zobaczę to pióra z uszu mu polecą! ;)



Nie no wiadomo, że to kochane misie,
a my kochamy je takimi jakie są...
Tylko czemu tak szybko rosną?!

Miłej niedzieli!

PS. Zdjęcia jako maluszków z 20 września.

7 komentarzy:

  1. U mojej mamy znajdka pieciomiesięczna, po kocim katarze, dostała rujki. Było wesoło. Teraz niestety na Proverze, bo katar znów wrócił, antybioty idzie i kastrować nie można. Zazdroszczę, że uciebie jusz po. Niech szybko dochodzą do siebie, choć ze zdjęć widzać, że już doszły ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia to są z czasu jak były małe. Miałam w trakcie zabiegów napisać ale post zapisalam a mnie gorączka chciała zabić.
      Oj to się dzieje. No u mnie taka ruja Sansy spowodowala niezgode Amberka i Mefisia dlatego mam nadzieje, ze zdążyłam i będzie spokój.
      U mamy Pusia dalej walczy z tą obniżoną odpornością...

      Usuń
    2. Pusia jak mojej mamy Balbinka. Drugi rzut kataru. Ech. Kupię Lysine na odporność, może pomoże.

      Usuń
  2. No szpital,szpital i koci i ludzki.Ale masz z głowy.Moja Lunka też juz po.Wracaj do zdrówka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczę jak długo mnie jutro lekarz w domu zatrzyma. Chciałam w grudniu tego uniknąć, bo wiadomo wypłata mniejsza przez to, ale jak już straciłam głos a apteczne bajery nie działają to nie mam wyjścia...
      Ech :(

      Usuń
  3. Oj to najgorszy czas jeśli chodzi o chorowanie. Mnie też zawsze coś łapie i mam wrażenie że im jestem starsza tym gorzej przechodzę zwykłe przeziębienia. Nie wiem jak to działa, ale też praktycznie zawsze kończy się na antybiotyku i zwolnieniu

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie odcisk łapki 🐾, będzie nam miło! 🐱
🧚🐈🧝🧚‍♀️

Popularne posty