03 maja, 2017

Iście szlacheckie koty błękitnokrwiste... Dwa.


Nie słodźcie kawy ani herbaty, bo nadchodzi zasłodzenie!

Zgodnie z obietnicą oto dziś cud nad cudami,
dwa piękne rude maleństwa, które nie wiem czemu,
nie miały chętnych wielu do adopcji.

Jagusio, bo wyglądał jak mały Jaguar
(teraz to już bardziej Garfield ;) ),


Aleksik, bo nietykalny, szlachecka krew,
człowiek niegodny go głaskać ani dotykać,
o nie!



Tak te oczka wyglądały jeszcze w tracie leczenia,
ale ważne, że mimo nawrotów jedyne co to kanalik zrósł.
U obu w tym samym oczku.



Jak ten czas leci...
Gdyby nie to, że Mefcio po protu był żywym kotkiem
i się nudził to pewnie by był sam, ale jakoś tak wyszło i dobrze wyszło!




Bo myślę, że nie wyobrażają sobie bez siebie życia...
No i my bez nich też.






Ważne, że Kociej Mamie udało się je zgarnąć,
a my nie przestraszyłyśmy się kociego kataru i od OŚMIU lat prawie
mamy zaszczyt karmić Aleksika i Ruda głaskać Jagusia
(który w wieku czterech lat stwierdził, że poza sępieniem też można
dać się dotknąć, a nawet można domagać się tylko głaskania).

I że widzą - oczka były w gorszym stanie niż na zdjęciach sprzed zgarnięcia.
A nawrotów kociego kataru tyle, że nie zliczę tego wszystkiego...

No to tyle historii na dziś... :)
Miłego dnia!

3 komentarze:

  1. takie małe słodziaki :) małe koty są kosmicznie cudne haha

    OdpowiedzUsuń
  2. Małe kociaki są takie cudne <3 Ale jak rosną to czuje się taką dumę - nie wiem ale pewnie wiesz o czym mówię :P To tak trochę jak z dziećmi <3

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie odcisk łapki, będzie nam miło! :)