Ku pamięci Amberka ur. w maju 2014,
a będącym z nami od 10 października 2014
do 2 sierpnia 2018 roku. 🕯
Staram się nie płakać...
Staram się cieszyć tym, że był z nami.
Że miał Mefisia, mimo, że później coś się stało
i się pokłócili (chyba Sansy ruja niesttey).
Widać tak miało być...
Może, żeby Mefi nie cierpiał?
Dobrze, że miał tę przyjaźń...
Byli nierozłączni od kiedy dołączył do nas w 2014.
To Mefcio się nim zaopiekował i wziął pod skrzydło.
Cały 2015 był w takich scenach...
Później na początku 2016 coś się posypało
i jak pamiętacie Feliway był w akcji.
Później już dali sobie spokój
- siebie warci byli trzeba to przyznać.
Oba uparte osiołki - dlatego do siebie pasowali.
Później niestety zaczęło się jego niekończące chorowanie.
I stopniowo Amberka można było widzieć coraz częściej w szafkach...
Ale przychodził, przytulał się, pacał łapką...
Sami wiecie jak to dalej było...
Ważne, że w ogóle Amberek miał u nas raj!
Tyle bezdomniaków nie ma tego szczęścia...
Tyle maluszków ktoś utopi w wiadrze...
Jego ktoś na działki podrzucił i znalazł dom.
Poznał Miłość, a my wyjątkowego kotka.
Nie wiedziałam jak przeraźliwie można tęsknić.
Ktoś powiedział "to tylko kot"...
To nie jest TYLKO - to członek Rodziny i Przyjaciel.
Może ludzie boją się to przyznać z obawy przed bólem?
Bo przecież każdy kiedyś odejdzie...
🕯
wystarczy, że zostawicie w komentarzu serduszko.

























💕
OdpowiedzUsuń💗
Usuń