10 sierpnia, 2018

Amberek rozkoszniak 💙


Ku pamięci Amberka ur. w maju 2014,
a będącym z nami od 10 października 2014
do 2 sierpnia 2018 roku. 🕯


Amberek był największym luzakiem i przytulakiem...
Potrafił cieszyć się byle pierdółką jak mały kociak.
Kochany koteczek nasz...
Mam nadzieję, że tam, gdzie jest - jest mu lepiej.
Nic nie przytłumi tego żalu...

Czerwiec 2015



Przeszedł Kot po Tęczowym Moście 
poniósł z sobą okruchy miłości 
zostawił lęk i zmęczenie 
zabrał zaś Domu wspomnienie 
ciepłych rąk dotyk 
pieszczot głaskanie 
zapach posłanka 
i ludzkie kochanie. 

Przeszedł Kot po Moście Tęczowym 
zostawił nas nie gotowych 
na pożegnanie 
porzucił choroby i ból 
porzucił smutne istnienie 
zabrał ze sobą 
mego żalu 
wspomnienie 



Nie wiem, czy koty się orientują, ale przychodzą...
Pociesza mnie Sher, Jagusio, Mefcio...
Sansę nawet coś nachodzi na głaski,
Dina cały czas chce głasków, Ejmisia ze mną śpi...
Mnie czasem nachodzi płacz, ale powtarzam sobie:
Tylko tak mogliśmy mu pomóc, a czasami tak jest,
że największym Wyznaniem Miłości jest pozwolić odejść.
On tamtego dnia wiedział i ja wiedziałam
- widziałam to w Jego oczach, w jego zachowaniu...



Pierwszy tydzień był bardzo ciężki - trochę jak sen...
Na pewno dzisiaj czuję się lepiej niż w piątek tydzień temu.
Ten pierwszy weekend bez Niego był bardzo ciężki...
Później jakby stopniowo nie miałam wyjścia,
jak się pogodzić z tym, jak jest, bo byłam przy nim cały czas
i widziałam, jak ta choroba postępuje i Nam Go odbiera...
I pamiętać i przypominać sobie, co pisała mi Panterka, i pamiętać,
że jego już nic nie boli, a mój żal i ból tu nie ma znaczenia.
Wtedy najważniejszy był On, by jego nie bolało, by jemu pomóc.



Poniższa sesja pokazuje jakim był rozkoszniakiem...
(Polecam powiększać zdjęcia - jeśli ktoś chce)
Ja tylko powiem od siebie jeszcze kilka słów:
Amberek na zawsze ma pomnik w Naszych Sercach.
Nie da się Go zastąpić nikim ani niczym...
Każdy jest inny i wyjątkowy, a ilość kotów,
które z Nami mieszkają nie umniejsza bólu.
Bo kochamy każdego z nich najbardziej na świecie. 



Troszeczkę walczę z demonami, oglądając te zdjęcia.
Ale nie chcę, aby one mnie bolały, bo on miał u nas cudowne lata.
I został z nami w pamięci i Sercach, a Miłość nie potrzebuje pomników.
Energia nie ginie i ja wierzę, że on gdzieś jest, czuwa, może wróci?
Bo kto by ot tak zostawił taki dom niemal koci raj?
Tylko w tym drugim raju koty stają się Kotolotkami...



Jest cicho... Straszna ta cisza,
słyszę zegara tykanie,
słyszę, że jeszcze oddychasz,
odchodzisz... a ja zostanę.

W tej ciszy spoglądasz na mnie,
spojrzeniem mówisz, że szkoda...
Patrzysz - jakże błagalnie -
prosząc byś mógł już odejść.

Nic więcej nie mogę zrobić,
niż ogrzać cię swoim ciałem,
a ty odchodzisz, odchodzisz,
pamiętam, jak byłeś mały...

Już nie godziny, już chwile
przegrywasz w nierównej walce,
dziękuję, że ze mną byłeś,
łzy lecą ciurkiem przez palce...



Najgorsze jest to, że Kot nie powie, co Go boli.
Nie wytłumaczy, a Wet może tylko dociekać, badać...
U Amberka nie ma dla mnie znaczenia, co było przyczyną...
Wiem, że Wet robiła wszystko, co się dało, dawała całą siebie...
My także robiliśmy wszystko, co było w naszej mocy.
Amberek walczył i kochał do samego końca i to jest najważniejsze.
Ma bezcenne miejsce w Sercu każdego z nas.
I to, że zrobiłam dla Niego Wszystko co mogłam pomaga...



Nigdy nie jest się gotowym i pewnie zawsze,
ale to na pewno zawsze to będzie ciężka decyzja.
Nie da się na to przygotować, ja próbowałam,
czytałam różne teksty, starałam się z tym oswoić...
Ale nie potrafiłam i nic dziwnego, bo nikt nie potrafi.
To życie musi nas do tego troszkę zmusić.
I na pewno rozmowa pomaga - Panterko tutaj Tobie dziękuję,
bo nie wiem, jak bym to zniosła, nie mam pojęcia...
Myślę, że dzięki tej rozmowie byłam dzielna na tyle,
na ile potrafiłam, wtedy zebrać się w sobie...



"Buddyzm uczy, że życie nigdy się nie kończy. Jest udowodnione naukowo, że istniejąca forma energii nie może się ulotnić czy zostać unicestwiona i zniknąć. Jedna forma życia zamienia się w inną po uprzednim odpoczynku czy przystanku w międzybycie." polecam przeczytać: NIE ODEJŚCIE TYLKO PRZEJŚCIE


W weekend postaram się zrobić coś, czego nie robiłam od dawna.
Może sięgnę po kolorowanki, a może dokończę czytać książkę?
Amberka zawsze będę miała w Sercu, pamiętać jak wczoraj:
mruczenie i leżenie na kolanach przy mnie, jak czytam...
To tulenie się w nocy i przepychanie z Mefostofelesem...
Losie, gdybyś mi Go nie podesłał nie wiedziałabym o tym,
że tak może być, że można TAK kochać i pozwolić odejść...

PS. Mądrze napisane: OSWOJENI Z EUTANAZJĄ

Wiersze znalazłam w internecie, jeśli znacie autorów to dopiszę
- ja nie jestem autorką żadnego z tych wierszy.

10 komentarzy:

  1. Stawiam na Pana Franciszka Klimka, uważam, że tylko on potrafi tak pięknie pisać o kotach.

    Reszta ferajny na pewno czuje. Moje też czują mój smutek i mnie pilnują wtedy i pocieszają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, ze.pan Klimek ma swój styl.I jego wiersze jakby wpadają w myśli, w.pamięć... Mam 4 tomy jego wierszy ale widzę ze te nowsze wydania mają jakieś poprawki itd. Bo mam tez wydania galaktyki chyba.

      Gdyby nie upał u nas to z chęcią lezalabym pod nimi wszystkimi. Ale pocieszaja na swój sposób. I pokazują, ze trzeba zbyć tym, co jest, a nie płakać... Choć ciężko.

      Usuń
    2. Mam podobne zdanie, przy co drugim mi się pocą oczy.

      Chciałabym umieć patrzeć na świat jak zwierzątko. Pozostaje próbować.

      Usuń
    3. Nie mamy wyjscia chyba, zyja krocej niz my...

      Usuń
  2. No i poryczałam się.
    Trzymajcie się...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam codziennie rano taka chwilkę ze mi się chce płakać, ale poplacze chwilke i jakoś dzień leci dalej... Łapie się na momentach, ze napada smutek, ale pocieszam sie, ze on nam zesłał swoje znaki...

      Usuń
  3. Może będziesz miała ochotę zajrzeć na tę stronę (kiedyś znalazłam):

    http://majorkowo.mrumru.eu/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam sobie do zakladek. Kilka wierszy w poprzednim wpisie mialam tek pani, ale widać nie każdy podpisuje w internecie. Tamte znalazłam z podpisem.

      Usuń
  4. Nie wiem, czy inne wiersze, ale ten zaczynający się od słów "Jest cicho... Straszna ta cisza (...)" napisała p.Marta "Majorka" Chociłowska-Juszczyk. Wiersz jest na tej stronie, którą podałam, w zakładce "Dedykacje", jego tytuł to "Pożegnanie z kotem,
    dla Florka".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zedytuje zaraz i dopisze. Ehhh... Każdy nasz misio mruczacy kiedyś odejdzie... :( Ale trzeba się cieszyć jak one chwila, tym, że jeszcze z nami sa i mogły być w ogóle w naszym życiu...

      Usuń

Zostaw po sobie odcisk łapki 🐾, będzie nam miło! 🐱
🧚🐈🧝🧚‍♀️