I po Świętach + zęba mniej ;)


Edit 3: Pierwsza doba po zabiegu ok! Jutro juz ostatnia kontrola i spokój. Wyjaśniła nam dzisiaj wet, ze dwie doby po zabiegu sa ważne zeby ona sprawdzała czy nie ma zakażenia, bo wtedy byłoby źle. Mefi sie obraził.

Edit2: Nieco nietomny Mefcio po narkozie, ale jest ok. Do rana zakaz picia i jedzenia. Mruczy i oczywiście by chciał wyjsc, ale lepiej niech odpocznie, starczy mu wrażeń na dziś. Dziękujemy za każdą złotówkę i pamięć o nas! Jutro kontrola z Mefim u weta. Amber jak wiadomo w styczniu dopiero specjalista od serca.

Edit: Już wraca Mefcio! Wszystko jest ok, tylko izolacja musi być, bo nie wolno mu jeść ani pić po zabiegu, więc do dzieła idę przystąpić.
Wasze kciuki zadziałały! :)
Jutro kontrola u weta.
~~~~~~~~
Szybko zleciało. Mefi dostawał zastrzyki na noc, a w dzień spał głównie przy kaloryferze.
Jutro po 16 będzie miał usuwany korzeń i ząb, prawy górny kieł.
Miski, wiec juz schowane, solidarna głodówka sie zaczęła.




Biedny śpi ze mną całą noc, ehh...
Poza tym maluchy wyglądały pierwszej Gwiazdki...


Prezent chwile cieszył sie zainteresowaniem...


Salemek tez dostał prezenty!
Chyba był grzeczny? ;)




A nam Gwiazdka, czy tam Dziadek Mróz czy jak kto tam mówi to z kocich gadżetów podrzucil kubeczki w kotki :)


Trzymajcie kciuki za jutro!
Dam znać jak bedzie po wszystkim...
Stresujemy sie bardzo, bo ma 8 latek, a narkoza do operacji to sami wiecie jak to jest...

» Czytaj dalej... »

Wesołych Świąt i o Mefisiowym wypadku... 🎄


Dosłownie miałam Wam wrzucać zdjęcia Choinki i pisać życzenia,
ba!, prawie już do tego siadłam, gdy przyszedł Mefi...
A jemu pysio się nie zamyka, ślina cieknie...!!!


W te pędy do weta telefon, i biegiem na pogotowie weterynaryjne!!!

Z duszą na ramieniu już widziałyśmy go na stole operacyjnym, ale to na nieszczęście kieł się wyłamał wgłąb pyszczka i nie może go zamknąć.
Dostaliśmy na trzy dni antybiotyk i przeciwbóle. Po świętach operacja w narkozie i usuną korzeń i zęba - nie da się niestety inaczej.
W razie co jakby nadal się źle zamykała buzia rtg zrobią w trakcie... :(


Trzymajcie kciuki!!! Mefcio ma 8 lat, jest pierwszym naszym wspólnym "kocim dzieckiem" wiezionym ponad 5h przy przeprowadzce z Łodzi, adoptowanym z Fundacji Kocia Mama.

Z tego zamieszania coś na FB pokręciłam i są dwie zbiórki, ale niech sobie będzie,
już nie ogarniam - za dużo stresu przed Świętami, a do tego ta łajza się gdzieś uszkodziła i żeby on jeszcze miauczał! A gdzie tam!

W środę operacja - boimy się bardzo... :(
Jakoś trzeba teraz przeczekać przez trzy dni Świąt...

❅❅❅❅❅❅❅

Teraz życzenia:


Spokojnych i Wesołych Świąt Wam i Waszym bliskim 
także szczególnie tym czterołapym i puchatym. 
Przede wszystkim zdrowia, pomyślności i spełnienia marzeń! 🎄 🎁💝


"A kiedy pada deszcz
Bezdomne koty mokną -
Co zrobić masz, sam wiesz:
W piwnicy otwórz okno.

A kiedy szron się szkli,
Spod nóg i kół śnieg pryska –
Zamknięte uchyl drzwi,
Zmarznięte wpuść kociska.

Bo może być i tak:
W twych grzechach zaczną grzebać,
A kot – da łapką znak,
Uchyli furtę Nieba."
~ Ryszard Marek Groński


Pewnie nie tylko my mamy przygarnięte znajduszki... 
Ciepłych domów życzymy kotkom szukającym Człowieka! 💚


Ciekawostka ze strony Koterii:

Islandzki kot bożonarodzeniowy
Legenda Jólakötturinn podobno pojawia się w folklorze islandzkim już od czasów średniowiecznych, ale po raz pierwszy została spisana w XIX w. Opowiada ona o kocie większym niż najwyższe domy, który w dniu Bożego Narodzenia zagląda w okna wszystkich domostw i wypatruje osób, które nie zostały obdarowane żadnym nowym, ciepłym ubraniem. 
Miało to motywować dorosłych Islandczyków do szybkiego oporządzenia wełny z jesiennych zbiorów, a islandzkie dzieci do posłusznego wykonywania świątecznych obowiązków. 



Osoby, które nie wypełniły swoich obowiązków, spotykała kara – były porywane i pożerane przez Jólakötturinn. Istnieje też wersja mniej drastyczna – zamiast ludzi Jólakötturinn pożerał ich świąteczne posiłki, ale umówmy się, w takim wypadku niewiele by go odróżniało od zwykłego kota ;)



Innym sposobem na uniknięcie Jólakötturinn jest obdarowanie innych ciepłymi ubraniami, więc nie krzywcie się, jeśli pod choinką znajdziecie swetry i skarpetki – może po prostu wasi bliscy chcą uniknąć pożarcia przez monstrualnego skandynawskiego kota? :)
PS. Nawet jeśli uda się wam uniknąć Jólakötturinn, to i tak mogą czekać was świąteczne psikusy ze strony jego opiekunów: trollicy zwanej Grýla, jej męża Leppalúði oraz ich 13 synów, znanych jako jólasveinar. Ale to już inna opowieść…



Byliście grzeczni? 🎅

» Czytaj dalej... »

Jeszcze czekamy na ostateczny tor leczenia... 💔 + wieści z konsultacji


Aktualizacja wtorkowa: Amber dostał na razie leki na utlenienie krwi i lepsze utlenienie organizmu. I bedzie telefon jak bedzie u wet miał być specjalista kardiolog, by zbadać swoim sprzętem serce, ale ze do tego trzeba bedzie go wyciszyc to na razie trzeba mu dac odpocząć. Jedna komora serca jest bardzo powiększona więc na razie nie stresujemy go i czekamy na odpowiedni moment. Ataki kichania sa stąd, ze rekompensuje sobie małą pojemność płuc. Na konsultacji ustalili, ze te poinfekcyjne ślady sa prawdopodobnie od zapalenia płuc, które przebył jak był zgarnięty z działek. To, co uzbieralismy dzieki Wam (320) poszło na opłacenie usg, rtg, testów na fiv felV i badanie wymazow i dokładne badanie krwi. Na wynik wymazu czekamy bo to potrwa. Ważne, ze bialaczka i ten koci hiv ujemny. Dzisiaj za leki zapłaciliśmy kolejne 39zł, wiec prosimy o każdy grosik jaki kto moze dac dla Amberka i o kciuki by to wszystko się dobrze skończyło.... 😿 cieszę sie, ze ma sile sie bawić i podpijac mi wodę z kubka...

PS. Z tego całego zamieszania zapomniałam spytać o koszt badania u kardiologa, ale strzelam, ze pewnie cos ok 150 zł będzie...


Pewnie zaglądacie, wypatrując aktualizacji:

Póki co dzwoniła wet, że niestety nadal czeka na ostateczny opis zdjęć rtg z konsultacji oraz, że Amber ma za wysokie leukocyty, więc będziemy je jakoś zbijać, ale musi być wiadomo co z sercem, w razie co zrobi się dodatkowe badania. Bo przy takim serduszku trzeba uważać i jeśli trzeba będzie mu coś podać itd to wszystko się ustali.

Trzy dranie na jednym foto...

Pozytywna wiadomość jest taka, że Jagusio prawie nie ma już struwitów! Śladowe! 

A nie, jeszcze Mefisio tam na parapecie!

A z Ambusiem czekamy aż tam się ogarną specjaliści radiolodzy. 
Lepiej niech na spokojnie ogarną, bo serducho to poważna sprawa. 
Staramy się nie martwić... Dziękujemy za Wasze wsparcie! 💗

Kto by się spodziewał,
że coś jest temu kotku?

Cokolwiek się dowiemy napiszę na górze, jako edycję. 
Póki co starajmy się nie panikować...


Dzięki Waszym wpłatom opłaciliśmy chociaż diagnozę,
teraz przed nami leczenie i ewentualne badania serca jeśli będzie trzeba...

Nadal nie możemy wyjść z szoku, toż to duży dorodny i piękny kot,
a jedyne co to ataki jakby kaszlu i kichania...
A wiecie, że w pracy jak opowiadałam takiej pani to ona od razu, że serce?
Stąd, że ktoś miał kota, ale... Tamten kotek był dużo dużo starszy!

Dziwny jest ten świat...

» Czytaj dalej... »

Godzina Zero diagnozy Amberka 😿 + wieści powizytowe


Wieści: białaczka ujemna!!! Jest stan zapalny we krwi, ale czekamy na wynik konsultacji rtg !



Wieści powizytowe (piątek): O bo ze, on ma serce w stanie pozawalowym, powierzchnia płuc zmniejszona, zmiany pozapalne w płucach, konsultuja to z jeszcze jednym radiologiem który sie specjalizuje w sercowych sprawach, i pobrane sa wymazy z gardła, krew do badan wirusowych i bakteriowych, nowotworowych, bo moze być chloniak jakiś, no i testy na bialaczke i koci hiv. Dzisiaj zadzwoni co wie z tych dzisiejszych jak jej wysla, na wyniki hiv i bialaczki czeka sie dłużej. Trzy-cztero letni kot nie powinien mieć takich objawów, bardzo sie to radiologowi nie podobało. Węzeł chlonny w płucach jest powiększony, cos przy sercu... Na usg nic dodatkowego nie odkryli... Ma wygolony cala klate aż po szyje.
Wiec czekamy na telefon od weta...


~~~~~~

Jak wiecie od wiosny z Amberem coś się dzieje, ataki kichania, poprzez koci katar, a także świerzb i nadal coś cały czas mu gra, a to oskrzela, węzły powiększone, a to węzły ok, ale wyciek z lewej dziurki (zawsze tylko z lewej)...
Cały czas coś się dzieje aż teraz do ataków kichania z otwartym pysiem dołączyło coś jakby szczekanie bez kichania, ale pysk otwarty przy tym i potem coś połyka...


Leki były stosowanie przeróżne poprzez jakieś nowości zza granicy, czerwone zastrzyki, białe, dawane do domu, dawane u weta...
Nie zliczę pewnie tych odczynów jakie mu się robiły i goiły...

A ile można kota męczyć...
Jutro nas czeka dokładne rtg głowy wraz z zatokami ocznymi, nosowymi itd, wszystko jutro się okaże... Z jednej strony coś się wyjaśni a z drugiej boimy się trochę co to badanie pokaże...


Ale co pokażą zdjęcia to będzie wiadomo od razu jutro, więc napiszemy!

Do tego test na choroby odpornościowe, białaczkę, a jak to wykluczymy to też ten drugi wirus odpornościowy koci zbadamy... Na wynik będzie trzeba poczekać, ale musimy wykluczyć wszystko po kolei...


Nadeszła godzina zero. I do tego tuż przed świętami...
Mamy nadzieję, że los będzie łaskawy i nie czeka nas nic strasznego...
Nie mamy się wyjścia i poprosić o wsparcie Was, kociolubów!



I o kciuki, bo bardzo się boimy wyniku, a tyle to trwa... A kotek nieświadom niczego bawi się jakby nigdy nic i łapką zaczepia o głaski... Tylko te ataki znienacka bez jakiejś konkretnej przyczyny ani okoliczności.


Bardzo się boimy wyniku i jutrzejszego prześwietlenia i krwi...

» Czytaj dalej... »

Kotem być... a może lepiej nie?


Chciałoby się tak poleżeć cały dzień,
i nie przejmować się nic a nic...
Chrupy same w miskę wskakują,
a ogódek zen sam się czyści...




Kto wie co myśli Safi z tym spojrzeniem?



Tak sobie damy polegują dniami całymi...
Niestety Gabrysia czasami atak ma,
a Safirka na karmie na struwity jest...
Może w końcu się rozpuszczą?





Nie jest wcale takie różowe życie kota,
opiekun jakiś być musi, co do weta zaniesie...
Więc jak to jest, chcieć być kotem czy jednak nie?
Ciężki wybór by był (gdyby był możliwy)...

Macie swoje pomysły na za i przeciw? ;)
Moje przeciw jest zdecydowanie zdrowotne:
jak kot może pokazać tak dokładnie co dolega?
Po tylu latach przebojów wiem, że ciężko trafić...

Zapraszam na Bazarek Świąteczny
- Święta tuż, tuż! a kończą się aukcje!

» Czytaj dalej... »

Odwiedziny u przyprószonego śniegiem 💕


No nie dali saszetki, o odpowiedniej porze...
Ale czy wybaczyć?



Nie czekając na decyzję damskiej inspekcji,
czyli Sansy i Aimee, wzięli się zabrali i poszli do Salemka!




Salemcio oczywiście w centrum zainteresowania, na samym środku stołu musiał, być głaskany...
Ruda zauważyła też, że Jagodowa upolowała nowe piękności!
Ten czarny kotek szczególnie śliczny!



A Isia pokazała języczek... :)
Bo co się będzie przejmować... 
Ciepło, chrupy są, więc... Żyć - nie umierać ;)



Tylko ile bid nie ma tyle szczęścia, by znaleźć domek...
Za chwilę święta i mamy nadzieję,
że ktokolwiek teraz adoptuje to zostawi u siebie na zawsze...

Zapraszam na Bazarek Świąteczny
- Święta tuż, tuż!

» Czytaj dalej... »

Kotałki okiem Młodego ;)


Spokojnie mijają dni, tylko zasmarkanie,
a i Amber niestety od środy ma codziennie wieczorem atak... :(
A Mikołaj przyniósł trzecią kuwetę, bo jak nie urok to...

Zdjęcia autorstwa młodego ;)






Także Wet przed nami - Jagusia mocz trzeba zanieść,
(dziś w nocy łapanko do kuwety z żwirkiem plastikowym)
Daenerys trzeba zdjąć szwy, a Amberka dać obejrzeć.




Ech, nie podoba mi się to...
A już był spokój...

W związku z tym ruszam z Bazarkiem Świątecznym,
różne fanty dałam, na Allegro dostępne - idealne na prezent!

Ja muszę dalej leczyć i diagnozować Amberka... :(
I nic nam po pięknych rzeczach, kiedy trzeba przyjaciela ratować...

» Czytaj dalej... »

Popularne posty